• ogloszenia

    Ogłoszenia

    Tutaj możesz przeczytać ogłoszenia parafialne na najblizszy tydzień.


    czytaj

  • spacer

    SPACER

    Serdecznie zapraszamy do zwiedzania wirtualnego naszego kościoła.


    wejdz

     

  • galeria

    Galeria

    Zapraszamy do oglądnięcia zdjęć z różnych wydarzeń naszej parafii.


    zobacz

12.02.2014. Papież: Eucharystia powinna przemieniać życie

   O znaczeniu Eucharystii dla życia chrześcijańskiego mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Papież wskazał, że powinna nam ona uświadamiać, iż osoby z którymi gromadzimy się na liturgii są naszymi braćmi i siostrami, uczestnictwo w niej powinno poszerzać nasze serce na przebaczenie braci i na pojednanie oraz prowadzić do jedności między wiarą a życiem. Na placu św. Piotra zgromadziło się około 12 tys. wiernych.
[Internetowy Dziennik Katolicki, 12.02.2014]

Katecheza Ojca Świętego Franciszka

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

   W poprzedniej katechezie wyjaśniłem, że Eucharystia wprowadza nas w realną komunię z Jezusem i Jego tajemnicą. Teraz możemy zadać sobie kilka pytań dotyczących relacji między sprawowaną Eucharystią a naszym życiem jako Kościoła i jako poszczególnych chrześcijan. Pytamy: jak żyjemy Eucharystią? Jak przeżywamy niedzielą Mszę św.? Czy jest to jedynie chwila święta, ustalona tradycja, okazja do spotkania, lub żeby poczuć się w porządku, czy też jest czymś więcej?

   Istnieją bardzo konkretne sygnały, by zrozumieć jak tą rzeczywistością żyjemy, znaki czy dobrze żyjemy Eucharystią, czy też nie aż tak dobrze. Pierwszą wskazówką jest sposób, w jaki patrzymy i traktujemy innych. W Eucharystii Chrystus nieustannie ponawia dar z siebie, uczyniony na krzyżu. Całe Jego życie jest aktem całkowitego udzielania siebie ze względu na miłość i stąd lubił On przebywać z uczniami i ludźmi, których mógł poznać. Oznaczało to dla Niego dzielenie ich pragnień, problemów, tego, co poruszało ich dusze i ich życie. My, gdy uczestniczymy obecnie we Mszy Świętej spotykamy się z ludźmi wszelkiego rodzaju: młodymi, starszymi, dziećmi, ubogimi i zamożnymi, pochodzącymi z danego miejsca i obcymi, którym towarzyszą członkowie rodziny i samotnymi ... Ale czy sprawowana Eucharystia sprawia, że czuję, iż oni wszyscy są naprawdę braćmi i siostrami? Czy rozwija we mnie zdolność radowania się z tymi, którzy się weselą i płakania z tymi, którzy płaczą? Czy pobudza mnie, by wyjść do ubogich i chorych, zepchniętych na margines? Czy pomaga mi rozpoznać w nich oblicze Jezusa? Wszyscy chodzimy na Mszę św., bo kochamy Jezusa i chcemy w Eucharystii mieć udział w Jego Męce i Zmartwychwstaniu. Ale czy kochamy, tak jak tego pragnie Jezus braci i siostry najbardziej potrzebujących? Na przykład w Rzymie w tych minionych dniach byliśmy świadkami wielu klęsk społecznych, czy to z powodu deszczu, który wyrządził sporo szkód w całych dzielnicach, czy też z powodu braku pracy - ów kryzys społeczny obejmujący cały świat. Niech każdy z nas postawi sobie pytanie: jak ja, chodzący co niedziela na Mszę św. żyję tym wyzwaniem? Czy troszczę się, by pomóc, być blisko, modlić się za nich, ludzi przeżywających ten problem, czy też jestem trochę obojętny? Albo też może zajmuję się plotkami: jak ten czy tamta jest ubrany? Czasami tak się robi po Mszy św. - prawda? A to nie powinno mieć miejsca. Musimy się troszczyć o naszych braci i siostry potrzebujących pomocy: chorych, czy przeżywających jakiś problem. Pomyślmy o tych naszych braciach i siostrach, którzy dziś tutaj w Rzymie mają problemy spowodowane ulewnymi deszczami czy też problemy społeczne, brak pracy. Prośmy też tego Jezusa, którego przyjmujemy w Eucharystii, aby nam pomógł w niesieniu im pomocy.

   Drugą bardzo ważną wskazówką jest łaska poczucia, że nam przebaczono i gotowości, by przebaczyć innym. Czasem ktoś pyta: „Dlaczego trzeba iść do kościoła, skoro ci, którzy regularnie uczestniczą we Mszy Świętej są grzesznikami, tak jak inni?”. Ile razy to słyszeliśmy? Rzeczywiście ten, kto uczestniczy w Eucharystii nie czyni tego, bo czuje się, lub chce się zdawać lepszym od innych, ale właśnie ponieważ uznaje siebie zawsze za potrzebującego przyjęcia i odrodzenia przez Boże miłosierdzie, które stało się ciałem w Jezusie Chrystusie. Jeśli każdy z nas nie czuje potrzeby łaski Bożego miłosierdzia, nie czuje się grzesznikiem, to lepiej, żeby nie chodził na Mszę św.! Bo my idziemy na Mszę św. gdyż jesteśmy grzesznikami i chcemy otrzymać Jezusowe przebaczenie, mieć udział w Jego odkupienie, w Jego przebaczeniu. Owo „spowiadam się”, jakie wypowiadamy na początku nie jest „pro forma”, ale jest prawdziwym aktem pokuty! jestem grzesznikiem spowiadam się - tak rozpoczyna się Msza św.! Nigdy nie możemy zapominać, że Ostatnia Wieczerza Jezusa odbywała się „tej nocy, kiedy został wydany” (1 Kor 11, 23). W tym ofiarowanym przez nas chlebie i winie, wokół których się gromadzimy, za każdym razem jest ponawiany dar ciała i krwi Chrystusa na odpuszczenie naszych grzechów. Musimy iść na Mszę św. w pokorze, jako grzesznicy. A Pan nas jedna.

   Ostatnią cenną wskazówkę daje nam relacja między celebracją eucharystyczną a życiem naszych wspólnot chrześcijańskich. Trzeba zawsze pamiętać, że Eucharystia nie jest czymś, co my czynimy, nie jest naszym upamiętnieniem tego, co Jezus powiedział i uczynił. Nie, jest wręcz działaniem Chrystusa! To Chrystus jej dokonuje, to On jest obecny na ołtarzu, Chrystus, który jest Panem. Jest darem Chrystusa, który uobecnia się i gromadzi nas wokół siebie, aby nas nakarmić Swoim Słowem i Swoim własnym życiem. Oznacza to, że stąd, z Eucharystii wypływają i zawsze w niej nabierają kształtu misja i tożsamość Kościoła. Tak więc musimy zwrócić uwagę: jakaś celebracja możne zdawać się nienaganna z zewnętrznego punktu widzenia, ale jeśli nie prowadzi nas ona na spotkanie z Jezusem, może nie przynosić naszemu sercu i życiu jakiegokolwiek pokarmu. Natomiast przez Eucharystię Chrystus pragnie wejść w nasze życie i przeniknąć je Swoją łaską, tak aby w każdej wspólnocie chrześcijańskiej była spójność między liturgią a życiem.

   Serce napełnia się ufnością i nadzieją, gdy pomyślimy o słowach Jezusa, zapisanych w Ewangelii św. Jana: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (6,54). Przeżywajmy Eucharystię w duchu wiary i modlitwy, przebaczenia, pokuty, radości wspólnotowej, troski o potrzebujących, i potrzeb wielu braci i sióstr będąc pewnymi, że Pan dokona tego, co obiecał - życie wieczne. Niech się tak stanie.

tłum. st (KAI)
[http://nowy.ekai.pl/media/szuflada/katecheza_Ojca_witego_Franciszka___________.htm, 13.02.2014]

14.12.2013. Pierwsze orędzie Franciszka na Światowy Dzień Pokoju: bez ojcostwa Boga braterstwo ludzi jest niemożliwe

„Braterstwo podstawą i drogą do pokoju” to tytuł pierwszego orędzia Papieża Franciszka na Światowy Dzień Pokoju, obchodzony 1 stycznia. Zostało dziś ono zaprezentowane w watykańskim biurze prasowym.

Ojciec Święty zwraca uwagę, że „braterstwa zaczynamy się uczyć zazwyczaj w obrębie rodziny, zwłaszcza dzięki odpowiedzialnemu i uzupełniającemu się spełnianiu ról właściwych wszystkim jej członkom, szczególnie ojca i matki”. Przy „nieustannie narastającej liczbie wzajemnych powiązań i komunikacji, jakie spowijają naszą planetę”, świat odznacza się jednak „«globalizacją obojętności», która powoli nas «przyzwyczaja» do cierpienia innych, zamykając nas w sobie”.

„W wielu częściach świata nieustannie dochodzi do poważnych naruszeń podstawowych praw człowieka, w szczególności prawa do życia i prawa do wolności religijnej – podkreśla Papież. – Także współczesne systemy etyczne okazują się niezdolne do tworzenia autentycznych więzi braterstwa, gdyż braterstwo pozbawione odniesienia do wspólnego Ojca jako swego ostatecznego fundamentu nie jest w stanie się ostać. Prawdziwe braterstwo między ludźmi zakłada i wymaga transcendentnego ojcostwa” Boga.

Ojciec Święty przytacza stwierdzenie Jana Pawła II z encykliki Sollicitudo rei socialis, że pokój to opus solidaritatis – dzieło solidarności, dodając, że braterstwo musi być jego pierwszym fundamentem. Dalej wskazuje na znaczenie braterstwa dla przezwyciężenia ubóstwa, dla życia gospodarczego i dla stłumienia wojen. „Pragnę skierować stanowczy apel do tych, którzy z bronią w ręku sieją przemoc i śmierć – pisze Franciszek. – Odkryjcie na nowo swojego brata w tym, którego uważacie dziś jedynie za wroga, którego trzeba zabić, i powstrzymajcie swą rękę!”.

„Jak długo będzie w obiegu tak duża ilość broni jak obecnie, to zawsze mogą się znaleźć nowe preteksty do wzbudzania konfliktów – dodaje Papież. – Dlatego, podobnie jak moi poprzednicy, apeluję do wszystkich o nierozprzestrzeniane broni i rozbrojenie, począwszy od rozbrojenia nuklearnego i chemicznego”. W swoim pierwszym orędziu na Światowy Dzień Pokoju Ojciec Święty zwraca też uwagę, że „korupcja i przestępczość zorganizowana udaremniają braterstwo”. Wymienia m.in. sprzedaż narkotyków, nielegalny transfer pieniędzy, spekulacje finansowe, prostytucję, handel ludźmi, nadużycia wobec nieletnich. Wskazuje, że „braterstwo pomaga strzec i pielęgnować przyrodę”. Przypomina, że obecna produkcja żywności „jest wystarczająca, a jednak są miliony ludzi, którzy cierpią i umierają z głodu, co stanowi prawdziwy skandal. Trzeba więc znaleźć sposoby, aby wszyscy mogli korzystać z owoców tej ziemi”.

ak/ rv

Za: Radio Watykańskie.
[http://www.zyciezakonne.pl/pierwsze-oredzie-franciszka-na-swiatowy-dzien-pokoju-bez-ojcostwa-boga-braterstwo-ludzi-jest-niemozliwe-36352/, 14.12.2013]

14.12.2013. A co by było, gdyby Jezus przyszedł?

Czy rzeczywiście chcemy, żeby Chrystus ponownie przyszedł na ziemię? – zastanawiał się dominikanin ojciec Mateusz Przanowski podczas katechezy w Bazylice Mariackiej w Krakowie.

Wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Ojców Dominikanów wygłosił 12 grudnia katechezę zatytułowaną „K jak koniec świata”. Spotkanie dotyczyło zagadnień związanych z eschatologią.

„Co by było, gdyby paruzja zdarzyła się teraz?” – zapytał swoich słuchaczy o. Przanowski. W odpowiedzi podkreślił, że przecież wydaje się to nierealne i że wielu ludzie nie wie jak oczekiwać na ponowne przyjście Jezusa na ziemię. „Niezrozumiałe jest to dla człowieka, który nie wierzy, że Bóg może wszystko” – stwierdził prelegent.

Wskazywał, że tylko człowiek odkrywający bliskość Boga w codzienności budzi w sobie pragnienie bycia z Nim w wieczności. To właśnie – jak podkreślał – nawrócenie, ciągła zmiana siebie i modlitwa stają się odpowiedzią na pytanie z 18. rozdziału Ewangelii Łukasza: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

Nieograniczoność Boga uznał za podstawę do twierdzenia, że „skoro Bóg świat powołał do istnienia, może także jego istnienie zakończyć”. Według dominikanina, to właśnie ze świadomości nieskończoności Boga wypływa pełna pokory postawa człowieka wierzącego w koniec świata.

Zakonnik wskazał też na gotowe wzory oczekiwania: Józefa – który czuwał nawet we śnie, Maryi –  która miała świadomość, że „moc Boga przekracza największe oczekiwania człowieka” oraz Jana Chrzciciela – jako wzorca oczekiwania aktywnego. „Umiejętność właściwego czekania na ostateczne przyjście Jezusa to łaska” – ocenił o. Przanowski.

Dominikanin zaznaczył, że istota ludzka jest często targana ambiwalencją swoich uczuć – z jednej strony czuje się często niedopasowana do świata, a z drugiej traktuje go jako swój dom. Dlatego – jak tłumaczył – w kontekście myślenia o końcu świata roztacza się przed człowiekiem najczęściej wizja apokaliptyczna i obawa zniszczenia tego, do czego jest przyzwyczajony oraz nastania czegoś nienaturalnego.

Tymczasem wtedy właśnie – jak przekonywał o. Przanowski – nastąpi dopełnienie czasu i uzdrowienie świata. „Wtedy właśnie w końcu będzie normalnie, jak przyjdzie Pan Jezus” – powiedział zakonnik.

Na koniec swojej katechezy o. Przanowski złożył słuchaczom życzenie: „Powiedzmy w tym Adwencie choć raz szczerze: »Marana Tha! Przyjdź Panie Jezu!«”.

To ostatnia przed świętami Bożego Narodzenia katecheza z cotygodniowego cyklu „A właśnie, że katolicyzm. Od A do Z”, które organizuje grupa Sala Na Górze. Tworzą ją młodzi ludzie, którzy – jak piszą o sobie – „będąc mniej lub bardziej zaangażowanymi w Kościół – chcą dać coś innym”.

Katechezy dla dorosłych w centrum Krakowa wygłosiło już 28 różnych prelegentów. Wśród nich, oprócz o. Mateusza Przanowskiego, byli także inni dominikanie. O Bogu Ojcu oraz cudach mówił już o. Janusz Pyda, o inkwizycji o. Tomasz Gałuszka, o liturgii o. Tomasz Grabowski, o grzechu i cnocie – o. Jan Andrzej Kłoczowski.

Za: www.dominikanie.pl.
[http://www.zyciezakonne.pl/a-co-by-bylo-gdyby-jezus-przyszedl-36384/, 14.12.2013]

7.12.2013. Papież wzywa do „naprzykrzania się” Bogu

   Wezwanie do usilnej, „natrętnej” modlitwy, prawdziwie chrześcijańskiej i połączonej z pewnością, że Bóg jej wysłucha, było tematem refleksji papieża Franciszka podczas porannej Mszy św. 6 grudnia w Domu Św. Marty w Watykanie. Zwrócił on uwagę, że modlitwa ma jakby dwa wymiary: „potrzebuje”, a zarazem jest „pewna” faktu, że Bóg w swoim czasie i na swój sposób wysłucha tego, o co się modlimy.
   Modlitwa, jeśli jest naprawdę chrześcijańska, obraca się między potrzebą, którą zawsze zawiera w sobie, a pewnością, że zostanie wysłuchana, nawet jeśli nie wiemy dokładnie, kiedy to nastąpi – powiedział Ojciec Święty. Wyjaśnił, że dzieje się tak dlatego, że ten, kto się modli, nie boi się „przeszkadzać” Bogu i żywi ślepą ufność w Jego ojcowską miłość. „Taką ślepą jak ci dwaj niewidomi z dzisiejszego fragmentu Ewangelii, którzy krzyczeli za Jezusem o swojej potrzebie uzdrowienia. Lub jak ślepiec z Jerycha, który woła z całej siły do Nauczyciela” – mówił dalej Franciszek. Zaznaczył, że to sam Jezus nauczył nas modlić się jak „uprzykrzony przyjaciel”, który żebrze o chleb o północy lub „jak wdowa naprzykrzająca się skorumpowanemu sędziemu”. „Nie wiem, czy nie zabrzmi to źle, ale modlić się to trochę jakby naprzykrzać się Bogu, aby nas wysłuchał. (...) To przyciąganie oczu i serca Boga ku nam. (...) I tak zrobili także ci trędowaci, którzy zbliżyli się do Niego, mówiąc: «Jeśli chcesz, możesz nas uzdrowić». Uczynili to z określoną pewnością” – przypomniał zapisy biblijne kaznodzieja. Podkreślił, że to Jezus uczy nas modlić się w ten sposób.
   Zwrócił następnie uwagę, że modląc się, zastanawiamy się nieraz, czy powtarzając Panu kilkakrotnie swe potrzeby, czynimy to z wystarczającą mocą. „Później męczy mnie to proszenie i zapominam o tym” – mówił dalej papież i zauważył, że tamci ludzie z kart Ewangelii wołali i wcale ich to nie męczyło. „Jezus mówi nam: «Proście», a także «Kołaczcie do drzwi», a ten, kto stuka do drzwi, robi hałas, przeszkadza, naprzykrza się” – przypomniał mówca. Dodał, że chodzi tu o naleganie aż do granic narzucania się, ale także o niezachwianą pewność. Biblijni ślepcy mieli pewność, prosząc Pana o zdrowie, gdyż na Jego pytanie, czy wierzą, odpowiedzieli: „Tak, panie, wierzymy. Mamy pewność”. „I modlitwa zawiera w sobie te dwie postawy: jest potrzebująca i pewna. Modlitwa zawsze czegoś potrzebuje: gdy o cokolwiek prosimy, jest to modlitwa potrzebująca. Ale również, jeśli jest prawdziwa, jest pewna: «Wysłuchaj mnie! Wierzę, że możesz to uczynić, ponieważ obiecałeś to»”. On obiecał – oto kamień węgielny, na którym wspiera się pewność modlitwy – podkreślił Ojciec Święty. Zaznaczył, że mając tę pewność, mówimy Bogu o swych potrzebach, wiedząc na pewno, że może On to uczynić. „Modlić się to czuć, jak Jezus pyta obu ślepców: «Czy wierzysz, że mogę to zrobić?»” – dodał Ojciec Święty. Na zakończenie jeszcze raz podkreślił potrzebę tego, że modlitwa ma być pewna i prawdziwa, mimo błędów i cierpień, jakie wyrządzamy. „A On słyszy te potrzeby, ale słyszy też, że – mając pewność – prosimy o Jego interwencję. Pomyślmy, czy nasza modlitwa wyraża potrzeby i pewność: potrzeby, gdyż mówimy prawdę o sobie samych i pewność, bo wierzymy, że Pan może zrobić to, o co prosimy” – zakończył swe kazanie papież Franciszek.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 6.12.2013Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.">]

3.12.2013. Refleksje po Roku Wiary

   Ogłoszony przez Benedykta XVI Rok wiary rozpoczął się 11 października 2012 roku i trwał do 24 listopada roku bieżącego. W liście apostolskim „Porta fidei” (Podwoje wiary) papież wyraził pragnienie, aby Kościół na nowo odnalazł drogę wiary, ukazując światu swój entuzjazm i radość wynikającą ze spotkania z Chrystusem. Tak też się stało, Kościół odświeżył swe przymierze ze swoim Założycielem, głosząc nawet na ulicach wielu miast swoje wyznanie wiary i radość z tej wiary płynącą. Nie trudno jednak przy okazji zauważyć, że ożywieniu Kościoła  towarzyszyła  wzmożona aktywność  sił skierowanych przeciwko niemu. Agresywna laicyzacja zagościła na dobre w mediach, w parlamencie, w wielu organizacjach i stowarzyszeniach skupiających ludzi wrogo nastawionych  do Kościoła, jego nauki i do duchowieństwa, dotarła wreszcie do instytucji państwowych, na przykład do przedszkoli i szkół wszystkich szczebli. Wielu ludzi i instytucji niemal alergicznie  reaguje na widok księdza czy zakonnicy, na wypowiedzi hierarchów w obronie wartości chrześcijańskich, na samo słowo „katolik” czy „chrześcijanin”. W takiej sytuacji wszelkie inicjatywy ze strony duchownych i świeckich katolików  związane z Rokiem Wiary miały wartość nieocenioną, stanowiąc przeciwwagę agresji sił niechętnych czy wręcz wrogich Kościołowi. Prawdą jest bowiem, że o jakość wiary trzeba dbać na co dzień, ale prawdą jest również, iż wszelkie święta i uroczystości pozwalają głębiej i szerzej spojrzeć na nią, na nasze obowiązki wobec wiary, Chrystusa i Kościoła, ułatwiają zrozumienie istoty wiary i serdecznego zaangażowania się w sprawy współczesnego świata w obronie odwiecznych wartości tak bardzo dziś zagrożonych przez tak zwane postępowe ideologie w rodzaju gender.
   W Ewangelii św. Jana  znajdujemy pytanie zgromadzonych wokół Chrystusa tłumów, skierowane do Niego: ”Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże”? (J. 6,28). Jezus odpowiedział: „Na tym polega dzieło Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał” (J. 6,29). Jakże trudno współczesnemu człowiekowi uwierzyć w Chrystusa, w to, że On  „jest chlebem życia” (J. 6,33) Ogłaszając Rok Wiary Benedykt XVI nawiązał do tego fragmentu Janowej Ewangelii, stwierdzając, że każdy chrześcijanin powinien na nowo odkryć  smak karmienia się  Słowem Bożym, wiernie przekazywanym przez Kościół i Chlebem Życia, którym jest Chrystus. Czy skorzystaliśmy z sugestii zawartych w tych słowach papieża? Czy Pismo Święte stało się naszym codziennym pokarmem? Czy częściej i nabożniej przystępujemy do Stołu Pańskiego?  Czy pogłębiamy naszą wiarę poprzez lekturę Katechizmu Kościoła katolickiego? Jaka jest dziś nasza wiara? Czy choć trochę głębsza, choć trochę mocniejsza niż przed Rokiem Wiary?  Czy nadal jesteśmy katolikami przyjmującymi z nauki Kościoła tylko to, co nam odpowiada? Czy otworzyliśmy nasze serca na łaskę, która „pozwala mieć oczy, aby spoglądać na głębie i zrozumieć, że to, co zostało przepowiedziane  jest Słowem Bożym”? Czy nadal uważamy, że wiara jest sprawą prywatną każdego z nas? Trzeba nam pamiętać, że spotkanie Boga w akcie wiary powinno prowadzić człowieka do otwartości i dawania świadectwa. Bo jeśli nasza wiara jest autentyczna  to będziemy ją publicznie i odpowiedzialnie wyznawać, a nie jak na przykład ci posłowie, którzy uważając siebie za wierzących katolików, głosują za  przyjęciem ustaw sprzecznych z nauką Kościoła, czy politycy, przyznający się do chrześcijaństwa, ale głoszący przekonania dalekie od prawd zawartych w Biblii – w imię tak zwanej poprawności politycznej.
   Trzeba nam bardziej refleksyjnie  spojrzeć na naszą wiarę, jej jakość i jej przekładanie się na codzienne postępowanie; nie wstydzić się wiary i mieć odwagę swoją postawą dawać świadectwo wierności  jej zasadom, nie zrażając się  tym, że nazywają nas  „oszołomami”, „ciemniakami”, „zacofanymi”. Tylko w ten sposób skutecznie przeciwstawimy się siłom zła, które nas otacza i zewsząd osacza. (St. T.)

Losowa

Informacje

informacjeMsze Święte:
Dni powszednie: 6.30, 7:00, 18:00
Sobota: 15.00 (DPS); Niedziela: 6:45 (niemiecka), 7:00 (w szpitalu), 7:45, 9:00 (młodzieżowa), 9:00 (w Księżym Lesie), 10:15 (rodzinna), 11:30 (suma), 15.00 (chrzcielna w każdą pierwszą niedzielę miesiąca), 18:00.

Sakrament Pokuty: w dni powszednie: zasadniczo pół godziny przed Mszą św. W soboty: od godz. 17.00. W niedziele i uroczystości: w czasie Mszy św. o godz.: 6.45, 7. 45 i 11.30.

Kancelaria Parafialna: poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek: 8:00 - 9:30, 16.00 - 17.30. W środy - nieczynna.

Adoracja w kościele Bożego Ciała: w dni powszednie: 6.30 - 17.15; w niedziele i uroczystości: 7.00 - 16.45.

 

Menu duchowe

czytania

brewiarz

katechezy

minuta

mysl

dla ducha

Modlitwa do Patrona

modlitwaŚwięty Wawrzyńcu, zaufany diakonie papieża św. Sykstusa II i męczenniku rzymski, módl się za nami. Ty umiałeś stać się ziarnem wydającym obfity plon. Poszedłeś za Chrystusem, służąc Kościołowi przy boku papieża. Po uwięzieniu i odejściu do Pana św. Sykstusa II, zachowałeś bardzo trzeźwy osąd sytuacji i pieniądze kościelne, których zarządzanie Tobie powierzono, wszystkie rozdałeś pomiędzy ubogich. Była to dobra lokata i wspaniałe świadectwo, kiedy sądzony wskazałeś tychże ubogich mówiąc: Oto są skarby Kościoła. Wypraszaj nam współczesnym członkom tegoż Kościoła posiadanie takiego konta zysków. Ty nie umiłowałeś tego życia i bogactw, ale wszystko widziałeś w perspektywie życia wiecznego. Żyłeś wezwaniem Chrystusa, idąc za Nim wiernie jak mąż sprawiedliy, który obdarza ubogich. Na koniec umiałeś z godnością oddać ducha Panu, któremu przez całe życie służyłeś. Dziękujemy dobremu Bogu za światło Twojego przykładu. Jak silny musiał być ogień miłości ku Chrystusowi w Tobie, skoro gasił żar ognia naturalnego. Prosimy, wspieraj nas swoim wsawiennictwem w walce z mocami ciemności. Amen.

Licznik

7293604
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W poprzenim tygodniu
W tym miesiącu
W poprzenim miesiącu
Wszystkie
7318
9855
40348
7197710
148485
290076
7293604

Twoje IP: 54.162.111.61
Czas: 2017-08-18 22:01:09