• ogloszenia

    Ogłoszenia

    Tutaj możesz przeczytać ogłoszenia parafialne na najblizszy tydzień.


    czytaj

  • galeria

    Galeria

    Zapraszamy do oglądnięcia zdjęć z różnych wydarzeń naszej parafii.


    zobacz

24.06.2013. Poszukiwanie własnej tożsamości.

   Przed laty Wydawnictwo Misjonarzy Klaretynów „Palabra” rozpoczęło druk cyklu powieści Ellen  Gurdenson Traylor od „Marii Magdaleny”, jednej z najbardziej znanych książek tej amerykańskiej pisarki, o czym pisałem już omawiając inną powieść tego cyklu, a mianowicie „Józefa marzyciela w niewoli”. Powieść poświęcona tytułowej postaci, o której słyszeliśmy w Ewangelii  według świętego Łukasza czytanej w XI niedzielę zwykłą 16 czerwca. Jezus przebywając w gościnie u faryzeusza Szymona został przez Marię powitany w niecodzienny sposób. Klęcząc, łzami obmywała Jego stopy, wycierała je własnymi włosami, namaściła drogocennym olejkiem i całowała. Swoim zachowaniem wzbudziła nie tylko zdziwienie, ale i oburzenie zgromadzonych przy stole. Tymczasem Jezus zareagował zupełnie odmiennie. Z jego słów wynikało jednoznacznie, że grzesznikowi żałującemu za grzechy i miłującemu należy darować grzeszną przeszłość.
   Powieść jest wiernym zapisem biblijnych wydarzeń wzbogaconych literacką fantazją, dzięki czemu wszystkie postaci biblijne,  na przykład Matka Jezusa, Jej siostra, Szymon, apostołowie Piotr i Jan, a także inni stają się bardziej żywe, bliższe czytelnikowi.
   Tytułowa bohaterka jest postacią tragiczną, a ta część powieści, która opowiada o jej tragicznych przeżyciach przypomina thiller. Jako  dziewięcioletnia dziewczynka po śmierci matki opiekuje się bliźniakami, siostrą i bratem. Ponieważ ojciec po śmierci żony popada w melancholię i lenistwo, potem w pijaństwo i zaniedbuje dzieci. Maria zamierza pracować jako służąca u znajomych, aby w ten sposób zdobywać pożywienie dla siebie i bliźniąt. Jej plany przekreślił ojciec.
   Ks. Tomasz Jaklewicz w ostatnim numerze „Gościa Niedzielnego” z 16 czerwca komentując tekst Ewangelii Łukaszowej , stawia pytanie, kim była owa kobieta całująca stopy Jezusa? I odpowiada: „Niekoniecznie prostytutką, jak się często uważa”. Autorka „Marii Magdaleny” też tak uważa i opisuje, jak do tego doszło. Ojciec „sprzedaje” córkę właścicielowi karczmy i „domu uciech”. Jej właścicielem staje się Ezdra, utrzymujący się z pracy dwudziestu młodych kobiet uprawiających „najstarszy zawód świata”. Maria poddana presji Ezdry, jego wspólniczki oraz współtowarzyszek niedoli traci swoją tożsamość, pamięć. Nie wie kim jest, skąd się tu wzięła,   nie pamięta nawet  swojego imienia. Teraz ma na imię   Rachab.
   Ta część powieści składająca się z „Prologu”, „Uprowadzenia”, „Flakonu z alabastru” i „Lat szarańczy” zajmuje więcej niż połowę utworu i jest wynikiem fantazji autorki, jej bujnej wyobraźni odtwarzającej życie starożytnej Magdali – i nie ma nic wspólnego z Biblią.  Mniejsza część powieści, na którą składają  się „Interludium”,  „Namaszczenie”, „Miłość kobiety”, „Wyzwolenie” i „Epilog” jest natomiast niemal dosłownym powtórzeniem opisu biblijnego, rozszerzonego  i wzbogaconego wyobraźnią pisarki. Maria – Rachab pod wpływem przyjaciółki – córki faryzeusza Szymona, gorącej zwolenniczki Jezusa, zaczyna powoli odnajdywać swoją tożsamość.
   Wspomniany wyżej autor komentarza do Łukaszowej Ewangelii zastanawia się, jak na zachowanie Marii Magdaleny zareagował Jezus i jak rozumieć przesłanie  zawarte w Jego słowach. „Nie zatrzymuje się na tym, co zewnętrzne, nie oburza się, ale widzi jej serce”. I to właśnie uwypukla autorka powieści. Serce Marii jest przepełnione gorącą, bezgraniczną miłością  do Pana, który przywrócił jej tożsamość. Ta miłość pełna wdzięczności przetrwała. Marię Magdalenę  spotykamy pod Krzyżem konającego Zbawiciela, ona też pierwsza spotyka Zmartwychwstałego. To chyba najlepsza ilustracja słów Jezusa, że większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawróci, niż z 99 sprawiedliwych.
   Ks. Jaklewicz w swym komentarzu konkluduje: „Nieraz ludzie, których osądzamy po pozorach, zaskakują nas  czymś pięknym – siłą swojej wiary, determinacją w szukaniu Boga, pragnieniem nawrócenia. Pan i nas uczy, by nie sądzić po pozorach, ale patrzeć w serce”. I taka jest ostateczna wymowa powieści Traylor.

17.06.2013. Wielka Brytania: jak prapraprawnuczka Darwina została katoliczką

   Laura Keynes jest prapraprawnuczką Karola Darwina i pracuje w „Catholic Voices”. Organizacja ta pragnie wspierać głos Kościoła katolickiego Wielkiej Brytanii w mediach i w życiu publicznym tego kraju. W ostatnim numerze dziennika „Catholic Herald” Keynes opowiedziała czytelnikom o tym, jak znalazła drogę do Kościoła. Była dzieckiem ateisty i katoliczki. Została ochrzczona w Kościele katolickim, ale jako nastolatka utraciła wiarę i wszelki kontakt z Kościołem.
   Studia filozoficzne na uniwersytecie w Oksfordzie spowodowały, że zaczęła na nowo porządkować swój świat wartości. Wtedy to zaczęła się zastanawiać nad tym, jaką rolę odgrywają stosunki międzyludzkie, feminizm, relatywizm moralny, świętość i godność życia ludzkiego. Ogromne wrażenie wywarła na niej dyskusja wokół książki „Bóg urojony” Richarda Dawkinsa i to – jak wspomina – doprowadziło ją do pogłębionego zainteresowania kwestią Boga.
   Kiedy po dojrzałym namyśle zdecydowała się na wejście do Kościoła katolickiego, rodzina i przyjaciele nie byli w stanie w to uwierzyć. „A przecież wyglądała na całkiem inteligentną dziewczynę” - brzmiał jeden z komentarzy. I nie dziwią jej takie opinie, gdyż nikt nie przypuszczał, że krewna Darwina może zostać katoliczką.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 17.06.2013]

Józef z pokolenia żydowskiego

   Posłużyłem się tytułem utworu Mikołaja z Nagłowic, aby uzasadnić twierdzenie, że biblijna postać syna Jakuba – Izraela zawsze inspirowała twórców do zajęcia się zagadnieniami, wynikającymi z powszechnie znanej przypowieści ze Starego Testamentu. Tej postaci poświęcił też swój utwór pisarz tej miary, jak Tomasz Mann. Pisarką, która szczególnie  interesowała się beletrystycznym opracowaniem postaci występujących w Biblii jest Ellen Gunderson Traylor, autorka takich powieści, jak: „Maria Magdalena”, „Marek – świadek naoczny”, „Samson” czy „Józef marzyciel w niewoli”. Ta ostania powieść przenosi czytelnika  w biblijny świat czasów patriarchy Jakuba, który po walce z Aniołem został nazwany Izraelem. Powieść jest dokładnym, literackim rozwinięciem znanej ze Starego Testamentu opowieści o synu Jakuba I Racheli, Józefie, który jako najmłodszy i najbardziej ukochany przez ojca został znienawidzony przez kilku starszych synów patriarchy i sprzedany karawanie udającej się do Egiptu, gdzie został kupiony przez kapłana Putifara, jako podarunek dla żony Nadiry. Jest to lektura ciekawa, o wartkim toku narracji, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, w której biblijne szczegóły zostały poszerzone w interesujący sposób przez bujną wyobraźnię autorki. Opowiada o wielkiej sile duchowej człowieka, o bezgranicznej wierze w Boga i wierności Jego przykazaniom. Takimi ludźmi są zarówno Jakub, jak i Józef, którzy swoim przykładem potrafią pobudzić innych do ufności Bożej wszechmocy. Głównym bohaterem jest postać tytułowa, człowiek, którego życiem od dzieciństwa w tajemniczy sposób kieruje Bóg.
   Powieść składa się z pięciu części, których tytuły odzwierciedlają poszczególne etapy przygód bohatera. Poprzedza je „Prolog”, a zamyka „Epilog”. Ukazuje dramatyczne przeżycia młodzieńca, a później dojrzałego mężczyzny, który doznaje wielu upokorzeń ze strony przyrodnich braci, handlarzy niewolników      i „panów” oraz ich otoczenia. Nigdy jednak nie traci nadziei i wiary, cierpliwie znosi upokorzenia i cierpienia. Jego dramatyczne przygody i przeżycia ukazuje autorka na bogatym tle obyczajowym, opowiada o barwnym życiu plemion koczowniczych żyjących w namiotach  i wędrujących w poszukiwaniu pastwisk dla swoich stad. Wprowadza czytelnika do luksusowych pałaców  egipskich dostojników, ukazując bogactwo ich właścicieli i ich stosunek do niewolników. Mówi o wolności i niesprawiedliwości, o nędzy ludzi wykonujących niewolniczą pracę, o religiach pogańskiego Egiptu...
„Prolog” wprowadza czytelnika  w atmosferę panującą w obozowisku patriarchy. Żona Jakuba rodzi Józefowi brata Beniamina. Kilkuletni Józef doświadcza ze strony niektórych przyrodnich braci wielu przykrości, zniewag, drwin.
   Część pierwsza nosząca tytuł „Walczący z Bogiem” opowiada głównie o Jakubie i życiu plemienia, któremu przewodzi. O następstwach jego samotnej walki        z wysłannikiem nieba. Józef bystro obserwował otoczenie, wierzył w Jahwe, gdyż od najwcześniejszego dzieciństwa przekonano go, że Jahwe jest jedynym Bogiem i że tylko On zasługuje na oddawanie Mu czci. Powiedziano też Józefowi, że ten Jedyny Bóg był Bogiem Abrahama, Izaaka, a teraz Jakuba, gdyż oni zostali wybrani. Jakub ma się spotkać z Ezawem, choć bardzo boi się tego spotkania. Pokora Jakuba pokonała nienawiść Ezawa i doszło do pojednania. Tymczasem jedyna córka Jakuba  Dina poślubia  księcia Sachem. Jej bracia Lewi i Symeon bez wiedzy ojca dokonują samosądu i podpalają Salem. Karawana musi uciekać.
   Część drugą „Marzyciel” poprzedza „Interludium”, z którego dowiadujemy się o marzycielskim usposobieniu bohatera i jego wizjach, a w poszczególnych rozdziałach tej części poznajemy   narastającą niechęć Lewiego, Symeona i innych przyrodnich braci do Józefa, któremu ojciec ofiarował  królewski płaszcz.
   Kolejna część „Wygnaniec” opowiada o drodze młodzieńca do Egiptu i życiu w domu kapłana Putifara,  gdzie spotyka ziomka – piekarza, dzięki któremu lepiej poznaje obyczaje żony kapłana  Natiry. To jednak nie chroni go od czyhających nań niebezpieczeństw, o czym czytelnik dowiaduje się w czwartej części powieści, noszącej tytuł „Oskarżony”. Ta część przenosi nas w inny świat. Józef oskarżony przez Natirę o gwałt zostaje wtrącony do lochu, do którego też trafiają piekarz i były jego nadzorca. Obaj uwięzieni mają dziwne sny, które Józef im objaśnia, są to bowiem sny prorocze, które wkrótce się spełniają. Dzięki temu po wielu miesiącach Józef opuszcza więzienie i wezwany przez nowego faraona, aby mu wyjaśnił znaczenie  jego snu o siedmiu krowach tłustych i siedmiu chudych oraz o siedmiu kłosach dorodnych i siedmiu pustych, powraca do łask. Zostaje mianowany najważniejszym ministrem Egiptu, ratuje państwo i rodzinę od głodu, o czym opowiada ostatnia część zatytułowana  „Wybawca”. Natomiast „Epilog” przedstawia  szczęśliwe zakończenie przygód Józefa, który żeni się z córką Putifara i Nadiry – Asenat, sprowadza rodzinę do Egiptu i żyje jako szczęśliwy mąż i ojciec dorodnych dzieci. To niemal bajkowe zakończenie powieści jest niejako dowodem, że wiara i wytrwałość zasługują na nagrodę. Józef żyjąc w niewoli wśród pogan nie tylko nie stracił wiary w Jahwe, ale swoją postawą przekonał Asenat do oddawania czci Jedynemu Bogu.

13.06.2013. Papież: nie ma ewangelizacji bez otwarcia na Ducha Św.

   O konieczności otwarcia się na działanie Ducha Świętego jako warunek owocności nowej ewangelizacji wskazał papież przyjmując dziś członków 13. Rady Zwyczajnej Sekretariatu Generalnego Synodu Biskupów. Temat ich obrad nawiązuje do zakończonego 28 października ub. roku synodu i brzmi: "Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej". Ojciec Święty odłożył przygotowany wcześniej tekst, a z biskupami przeprowadził spontaniczną rozmowę. Jej tekst przekażemy z chwilą opublikowania przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Poniżej omawiamy tekst przygotowanego przemówienia, które pozostaje tekstem oficjalnym tego spotkania.
   Papież zaznaczył, że istnieje ścisły związek pomiędzy nową ewangelizacją a przekazem wiary. Przekazywanie wiary chrześcijańskiej jest celem nowej ewangelizacji i całego dzieła ewangelizacyjnego Kościoła, który istnieje właśnie po to. Ponadto wyrażenie "nowa ewangelizacja" podkreśla coraz bardziej jasną świadomość, że nawet w krajach o długiej tradycji chrześcijańskiej konieczne jest ponowne głoszenie Ewangelii, aby doprowadzić do spotkania z Chrystusem, którzy naprawdę przemieni życie, aby nie było ono powierzchowne, naznaczone rutyną. Ma to także konsekwencje dla duszpasterstwa. Na konieczność rewizji metod ewangelizacji wskazują przemiany społeczne, tym bardziej, iż służy ona nie tylko wspólnocie chrześcijańskiej, ale także całej ludzkości. "Chciałbym zachęcić całą wspólnotę kościelną, aby ewangelizowała i nie lękała się «wyjścia» poza siebie, aby głosić, ufając nade wszystko w miłosierną obecność Boga, który nas prowadzi" - stwierdził papież. Zaznaczył, że choć techniki przepowiadania są ważne, to jednak nic nie może zastąpić działania Ducha Świętego. Trzeba dać się jemu prowadzić, nawet jeśli kieruje nas na nowe drogi. Trzeba dać się Jemu przekształcać, aby naszemu głoszeniu słowem zawsze towarzyszyła prostota życia, duch modlitwy, miłosierdzie wobec wszystkich, a zwłaszcza maluczkich i ubogich, pokora i zapomnienie o sobie oraz świętość życia. Tylko w ten sposób będzie ono owocne" - podkreślił papież Franciszek.
   Ojciec Święty wyraził też uznanie dla instytucji Synodu Biskupów, jako jednego z owoców II Soboru Watykańskiego, wyrażającego kolegialność Kościoła. Wyraził nadzieję, że będzie się ona dalej rozwijała, sprzyjając jeszcze bardziej dialogowi i współpracy między poszczególnymi biskupami a także między nimi a Biskupem Rzymu. Zaznaczył, że celem obecnego spotkania Rady Zwyczajnej w Wiecznym Mieście jest między innymi pomoc w wyborze tematu kolejnego Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów. Kościół pragnie bowiem głosić z nową odwagą Chrystusa ludziom naszych czasów, tego, który jest "drogą, prawdą i życiem" dla wszystkich i dla każdego człowieka - podkreślił papież Franciszek.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 13.06.2013]

Droga do świętości

   Różne są drogi  wiodące do świętości. Już po napisaniu powyższego  tytułu znalazłem w częstochowskiej „Niedzieli” z 19 maja informacje o drodze do świętości świętej Rity. Tak więc nie popełniłem plagiatu, a drogę do świętości Brata Alberta chciałbym przypomnieć w oparciu o biograficzną powieść Marka Sołtysika „Znak miłości”. Powieść licząca 220 stron drobnego druku przedstawia długą drogę Adama Chmielowskiego, jaką odbył, poszukując wartości, dla których warto poświęcić życie. Wartość tę znalazł w bezinteresownej służbie dla najuboższych, chorych, cierpiących, bezdomnych, podobnie jak kilkaset lat wcześniej Biedaczyna z Asyżu, a   nieco później Matka Teresa Z Kalkuty.
   Adam Chmielowski urodził się w roku 1845 w szlacheckiej rodzinie obciążonej genetycznie skłonnościami do chorób nowotworowych. Na tę chorobę zmarli jego dziadkowie, rodzice i liczne rodzeństwo. Ta choroba  długie lata męczyła również jego – późniejszego świętego Brata Alberta. Jako kilkunastoletni młodzieniec zaangażował się do walki z zaborcami, przystępując do powstania roku 1863. W walce stracił wielu serdecznych przyjaciół, sam został ranny – i tylko dzięki przypadkowi nie stracił życia. W roztrzaskanej nodze wywiązała się gangrena, w takim stanie został odkryty przez wroga. Wojskowy lekarz armii rosyjskiej zdecydował o amputacji kończyny. Odbyło się to bez znieczulenia, w warunkach frontowych.  Rodzina ocaliła go od zsyłki na Syberię.
      Po ciężkich doświadczeniach powstańczych oddał się całkowicie malarstwu. Po studiach w Warszawie, Monachium i  Paryżu stał się jednym z najbardziej znanych artystów  pokolenia młodopolan, zachowując odrębny styl, choć związany z impresjonizmem. Marzył o malarstwie religijnym, był jednak przekonany, że aby stworzyć arcydzieła o tematyce religijnej, nie wystarczy sam talent, że trzeba malować nie tylko pędzlem ale sercem i duszą, jak w przeszłości Fra Angelico. Takim obrazem stał się „Ecce Homo”, nad którym pracował przez wiele lat. Jako ciekawostkę można podać, że z  tym obrazem malarz nie chciał się rozstać, tak bardzo mu był drogi. Stało się jednak inaczej; obraz dostał się w ręce metropolity lwowskiego obrządku grecko-katolickiego i przebywał we Lwowie do roku 1978, skąd wrócił do Krakowa  dzięki staraniom sióstr Albertynek.
  Przekonanie  o potrzebie  całkowitego oddania się Bogu doprowadziło go do myśli o wstąpieniu do zakonu. Okoliczności sprzyjały realizacji zamierzeń: jego ukochana Lucia  Siemieńska, nie uzyskawszy pozwolenia ojca na poślubienie Adama, wyszła za mąż za człowieka wybranego przez rodzinę... Wstąpił do nowicjatu w Starej Wsi w powiecie brzozowskim 24 września 1880 roku. Ale nie zagrzał tu długo miejsca. Uznany za chorego umysłowo został przez przełożonego skierowany do Zakładu dla Umysłowo chorych w Kulparkowie,    skąd po kilku miesiącach zabrał go do swego majątku brat Stanisław.
   W 1887 ostatecznie „porzucił świat”,  poddał się ceremonii obłóczyn, to znaczy przywdział habit zakonny, a rok później złożył śluby zakonne na ręce biskupa  Albina  Dunajewskiego, wypowiadając ułożone przez siebie  słowa profesji: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen. Dla miłości Boga  w Trójcy jedynego, Najświętszej  Maryi Dziewicy, świętego ojca Franciszka i Wszystkich Świętych obiecuję  Świętemu Kościołowi Rzymskiemu i wam, bracia najmilsi, Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa aż do śmierci zachować, żyjąc w czystości, w ubóstwie i posłuszeństwie. Gdy zaś własną mocą tej świętej profesji zadość uczynić nie jestem zdolny, przeto błagam Najświętszą Maryję Dziewicę, świętego ojca Franciszka i Wszystkich Świętych, ażeby się przyczynili za mną do Pana Boga Naszego. Od tej pory oddał się bez reszty służbie najuboższym, zakładając przytuliska dla bezdomnych i mieszkając razem z nimi. Założył w Krakowie  Zgromadzenie Braci Posługujących Ubogim III Zakonu świętego Franciszka (albertynów),  a potem również Zgromadzenie  Sióstr Posługujących Ubogim III Zakonu św. Franciszka (albertynek). Organizował przytuliska  w Krakowie,  Lwowie,  Sokalu, Jarosławiu, Przemyślu, Stanisławowie, poświęcając się bez reszty ubogim, dzieląc ich los. Wiele cierpiał z powodu kalectwa i choroby nowotworowej, cierpliwie znosił upokorzenia. Wzorem dla niego stał się święty Franciszek z Asyżu i święty Jan od Krzyża. Ich pisma były dla niego drogowskazami wskazującymi  cel.
   Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie w Boże Narodzenie roku 1916 w opinii świętości.  Dał temu wyraz biskup Anatol Wincenty Nowak, który w czasie pogrzebu odbywającego się 28 grudnia, nad otwartą trumną powiedział: należałoby się raczej modlić do Zmarłego, a nie za niego”.
   Rozpoczęty w 1934 proces beatyfikacyjny przerwała wojna. Wznowiono go w 1946 staraniem kardynała  Stefana Sapiehy. W roku 1977 papież Paweł VI ogłosił dekret o heroiczności  cnót Czcigodnego Sługi Bożego Brata Alberta. 22 czerwca 1983 roku Jan Paweł II na Błoniach Krakowskich beatyfikował go, a sześć lat później w Bazylice św. Piotra – kanonizował.
   W historii sztuki Adam Chmielowski  zapisał się jako wybitny malarz, nieprzeciętny utalentowany artysta. W świadomości ludzi – jako ubogi „kwestarz” żebrzący dla swoich podopiecznych. Zachwycony regułą zakonną świętego Franciszka z Asyżu i świętej Klary  stworzył niedościgły wzór poświęcenia się posłudze najuboższym, w których dostrzegał Chrystusa, swego Mistrza i Nauczyciela, którego naśladował.

Losowa

Informacje

informacjeMsze Święte:
Dni powszednie: 6.30, 7:00, 18:00
Sobota: 15.00 (DPS); Niedziela: 6:45 (niemiecka), 7:00 (w szpitalu), 7:45, 9:00 (młodzieżowa), 9:00 (w Księżym Lesie), 10:15 (rodzinna), 11:30 (suma), 15.00 (chrzcielna w każdą pierwszą niedzielę miesiąca), 18:00.

Sakrament Pokuty: w dni powszednie: zasadniczo pół godziny przed Mszą św. W soboty: od godz. 17.00. W niedziele i uroczystości: w czasie Mszy św. o godz.: 6.45, 7. 45 i 11.30.

Kancelaria Parafialna: poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek: 8:00 - 9:30, 16.00 - 17.30. W środy - nieczynna.

Adoracja w kościele Bożego Ciała: w dni powszednie: 6.30 - 17.15; w niedziele i uroczystości: 7.00 - 16.45.

 

Menu duchowe

czytania

brewiarz

katechezy

minuta

mysl

dla ducha

Modlitwa do Patrona

modlitwaŚwięty Wawrzyńcu, zaufany diakonie papieża św. Sykstusa II i męczenniku rzymski, módl się za nami. Ty umiałeś stać się ziarnem wydającym obfity plon. Poszedłeś za Chrystusem, służąc Kościołowi przy boku papieża. Po uwięzieniu i odejściu do Pana św. Sykstusa II, zachowałeś bardzo trzeźwy osąd sytuacji i pieniądze kościelne, których zarządzanie Tobie powierzono, wszystkie rozdałeś pomiędzy ubogich. Była to dobra lokata i wspaniałe świadectwo, kiedy sądzony wskazałeś tychże ubogich mówiąc: Oto są skarby Kościoła. Wypraszaj nam współczesnym członkom tegoż Kościoła posiadanie takiego konta zysków. Ty nie umiłowałeś tego życia i bogactw, ale wszystko widziałeś w perspektywie życia wiecznego. Żyłeś wezwaniem Chrystusa, idąc za Nim wiernie jak mąż sprawiedliy, który obdarza ubogich. Na koniec umiałeś z godnością oddać ducha Panu, któremu przez całe życie służyłeś. Dziękujemy dobremu Bogu za światło Twojego przykładu. Jak silny musiał być ogień miłości ku Chrystusowi w Tobie, skoro gasił żar ognia naturalnego. Prosimy, wspieraj nas swoim wsawiennictwem w walce z mocami ciemności. Amen.

Licznik

9782792
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W poprzenim tygodniu
W tym miesiącu
W poprzenim miesiącu
Wszystkie
2025
5906
18227
9720993
120185
214192
9782792

Twoje IP: 54.158.30.219
Czas: 2018-06-21 10:36:22