• ogloszenia

    Ogłoszenia

    Tutaj możesz przeczytać ogłoszenia parafialne na najblizszy tydzień.


    czytaj

  • spacer

    SPACER

    Serdecznie zapraszamy do zwiedzania wirtualnego naszego kościoła.


    wejdz

     

  • galeria

    Galeria

    Zapraszamy do oglądnięcia zdjęć z różnych wydarzeń naszej parafii.


    zobacz

Papież: świętość Kościoła wymaga ciągłego nawrócenia

   O znaczeniu nawrócenia dla jedności i świętości wspólnot chrześcijańskich mówił dziś papież podczas audiencji ogólnej. Franciszek zaapelował też o modlitwę w intencji jedności chrześcijan. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało około 25 tys. wiernych.
   Papież podkreślił, że źródłem jedności Kościoła jest jego pochodzenie od Boga w Trójcy Świętej. Natomiast fakt, że został on utworzony przez Jezusa Chrystusa, jest ożywiany Jego Duchem Świętym, napełniony Jego miłością i Jego zbawieniem, wskazuje na świętość Kościoła. Wiemy, że składa się on jednak z grzeszników, którzy potrzebują nawrócenia. Tak więc Jezus Chrystus jest źródłem naszej jedności i świętości. Natomiast przyczyną jej braku jest nasza niewierność względem Boga. Mimo wszystko nie zostawia On nas samymi, nie opuszcza swojego Kościoła. Ojciec Święty podkreślił, że Pan Jezus modlił się o jedność swoich uczniów, zwłaszcza przed swą Męką, wstawiając się u Ojca, abyśmy także i my mogli wejść w pełną komunię miłości z Nim. Jest to także jego testament duchowy, "aby jedność mogła stawać się coraz bardziej cechą wyróżniającą nasze chrześcijańskie wspólnoty oraz najpiękniejszą odpowiedzią każdemu, kto domaga się od nas uzasadnienia tej nadziei, która jest w nas".
   Papież dodał, że nasze parafie, wezwane są do tego, by były "miejscami dzielenia się i komunii, są niestety naznaczone zawiściami, zazdrościami, antypatiami...". Zauważył, że "dzieje się tak, kiedy zmierzamy do zajęcia pierwszych miejsc, gdy stawiamy w centrum samych siebie, z naszymi osobistymi ambicjami i naszymi sposobami postrzegania rzeczy, osądzając innych, kiedy patrzymy na braki braci, a nie na ich dary, kiedy przykładamy większą wagą do tego, co nas oddziela, niż do tego, co nas zespala...". Franciszek zachęcił do modlitwy o jedność między podzielonymi chrześcijanami, którzy niegdyś toczyli między sobą nawet wojny. "Musimy modlić się także o jedność wszystkich chrześcijan, iść drogą ku jedności, której Jezus pragnie i o którą się modlił!" - stwierdził papież. Franciszek zachęcał do dokonania rachunku sumienia, bo Bóg pragnie, "byśmy coraz bardziej byli zdolni do przyjęcia siebie nawzajem, wybaczenia sobie, lubienia jedni drugich, aby coraz bardziej upodobnić się do Niego, który jest komunią i miłością. Na tym polega świętość Kościoła: rozpoznawaniu siebie w obrazie Boga, napełnieniu Jego miłością i Jego łaską" - stwierdził papież. Kończąc Franciszek zachęcił, by szczerze prosić o przebaczenie "za każdy przypadek, gdy staliśmy się okazją do podziału i niezrozumienia w naszych wspólnotach, dobrze wiedząc, że nie osiąga się komunii inaczej jak tylko przez nieustanne nawrócenie. Prośmy też, aby codzienne więzy naszych relacji mogły stać się coraz piękniejszym i radosnym odzwierciedleniem relacji między Jezusem a Ojcem".
[Internetowy Dziennik Katolicki, 27.08.2014]


Katecheza Ojca Świętego

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry,

   Za każdym razem, gdy ponawiamy nasze wyznanie wiary odmawiając Credo, stwierdzamy, że Kościół jest jeden i że jest święty. Jest on jeden, ponieważ ma swe źródło w Trójjedynym Bogu, tajemnicy jedności i pełnej komunii. Kościół jest też święty, ponieważ został utworzony przez Jezusa Chrystusa, jest ożywiany Jego Duchem Świętym, napełniony Jego miłością i Jego zbawieniem. Jednocześnie jednak będąc świętym, składa się z grzeszników - każdego z nas, którzy każdego dnia doświadczają swoich słabości i niedostatków. Tak więc wyznawana przez nas wiara pobudza nas do nawrócenia, do tego, byśmy mieli odwagę żyć na co dzień jednością i świętością, a jeśli nie jesteśmy świętymi, to dzieje się tak dlatego, że nie jesteśmy wierni Jezusowi. Jednakże On nie zostawia nas samymi, nie opuszcza swojego Kościoła, podąża wraz z nami, On nas rozumie. Rozumie nasze słabości, nasze grzechy. Przebacza nam zawsze wówczas, gdy pozwalamy, aby nam przebaczył. Jest zawsze z nami, pomagając nam, byśmy stawali się mniej grzeszni, bardziej świętymi, bardziej zjednoczonymi.

   1. Pierwszą pociechą jest dla nas fakt, że Jezus bardzo modlił się o jedność swoich uczniów. Jest to modlitwa podczas Ostatniej Wieczerzy. Jezus modlił się tak bardzo: "Ojcze, aby byli jedno...". Modlił się o jedność. I właśnie bezpośrednio przed swoją Męką, gdy miał oddać za nas całe swe życie. Nieustannie jesteśmy zachęcani do ponownego odczytania i przemyślenia tej prawdy w jednej z najbardziej intensywnych i wzruszających kart Ewangelii św. Jana - rozdziale siedemnastym (por. wiersze 11. 21-23). Jakże wspaniale wiedzieć, że Pan tuż przed śmiercią nie troszczył się o siebie samego, ale myślał o nas! A w swoim dramatycznymi dialogu z Ojcem modlił się właśnie o to, abyśmy stanowili jedno z Nim i między sobą. Właśnie poprzez te słowa Jezus uczynił siebie naszym orędownikiem u Ojca, abyśmy także i my mogli wejść w pełną komunię miłości z Nim. Równocześnie powierza je nam jako swój testament duchowy, aby jedność mogła stawać się coraz bardziej cechą wyróżniającą nasze chrześcijańskie wspólnoty oraz najpiękniejszą odpowiedzią każdemu, kto domaga się od nas uzasadnienia tej nadziei, która jest w nas (por. 1 P 3,15) - jedność!

   2. "Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał" (J 17,21). Od samego początku Kościół usiłował realizować tę intencję, tak ważną dla Pana Jezusa. Dzieje Apostolskie przypominają nam, że pierwsi chrześcijanie wyróżniali się tym, iż "jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących" (Dz 4,32). Apostoł Paweł zachęcał swoje wspólnoty, by nie zapominały, że stanowią "jedno Ciało" (1 Kor 12,13) - jak o tym słyszeliśmy w czytaniu na początku audiencji. Jednakże doświadczenie nam mówi, że jest wiele grzechów przeciwko jedności. Nie myślmy tylko o schizmach, ale pomyślmy o bardzo częstych brakach w naszych wspólnotach, o grzechach "parafialnych", w naszych parafiach. Rzeczywiście bowiem niekiedy nasze parafie, wezwane do tego, by były miejscami dzielenia się i komunii, są niestety naznaczone zawiściami, zazdrościami, antypatiami... Tymczasem niemal wszyscy plotkują. Czy to jest dobre, czy też nie? Jeśli ktoś zostanie wybrany przewodniczącym danego stowarzyszenia, pojawiają się wymierzone w niego plotki. Jeśli jakaś kobieta zostanie wybrana na prezeskę, odpowiadającą za katechezę, inne o niej plotkują. To nie jest Kościół! Tego nie wolno robić. Nie mówię wam, byście obcinali sobie języki - tak bardzo to nie! trzeba jednak prosić Pana o łaskę, byśmy nie ulegali pokusie plotkowania. To prawda, jest to ludzkie, ale nie chrześcijańskie! Dzieje się tak, kiedy zmierzamy do zajęcia pierwszych miejsc, gdy stawiamy w centrum samych siebie, z naszymi osobistymi ambicjami i naszymi sposobami postrzegania rzeczy, osądzając innych, kiedy patrzymy na braki braci, a nie na ich dary, kiedy przykładamy większą wagą do tego, co nas oddziela, niż do tego, co nas zespala...

   Kiedyś w innej diecezji, gdzie wcześniej byłem biskupem słyszałem piękny i ciekawy komentarz. Mówiono o starszej kobiecie, która całe życie pracowała w parafii. Ktoś, kto ją dobrze znał powiedział: ta kobieta nigdy nikogo nie obgadywała, nigdy nie plotkowała. Zawsze była jednym uśmiechem. Kobieta taka jak ona może być kanonizowana choćby i jutro. To przepiękny przykład.

   Jeśli spojrzymy na historię Kościoła: jakże wiele podziałów między nami chrześcijanami! Również teraz jesteśmy podzieleni! Także w dziejach my chrześcijanie toczyliśmy wojny między sobą z powodu podziałów teologicznych. Pomyślmy o wojnie trzydziestoletniej (1618-1648)!. To nie jest chrześcijańskie! Musimy modlić się także o jedność wszystkich chrześcijan, iść drogą ku jedności, której Jezus pragnie i o którą się modlił!

   3. W obliczu tego wszystkiego musimy dokonać rachunku sumienia. We wspólnocie chrześcijańskiej podział jest jednym z najcięższych grzechów, gdyż czyni ją znakiem nie dzieła Bożego, ale dzieła diabła, który z definicji jest tym, który dzieli, niszczy relacje, wzbudza uprzedzenia... Podział we wspólnocie chrześcijańskiej, czy to jest szkoła, parafia, stowarzyszenie, tam gdzie się pojawia jest bardzo ciężkim grzechem, bo jest dziełem diabła!

   Natomiast Bóg pragnie, byśmy coraz bardziej byli zdolni do przyjęcia siebie nawzajem, wybaczenia sobie, lubienia jedni drugich, aby coraz bardziej upodobnić się do Niego, który jest komunią i miłością. Na tym polega świętość Kościoła: rozpoznawaniu siebie w obrazie Boga, napełnieniu Jego miłością i Jego łaską.

   Drodzy przyjaciele, niech w naszych sercach rozbrzmiewają słowa Jezusa: "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi"(Mt 5,9). Prośmy szczerze o przebaczenie za każdy przypadek, gdy staliśmy się okazją do podziału i niezrozumienia w naszych wspólnotach, dobrze wiedząc, że nie osiąga się komunii inaczej, jak tylko przez nieustanne nawrócenie. A co jest tym nawróceniem? - Panie daj mi łaskę, bym nie obgadywał, nie krytykował, plotkował, pragnienia dobra dla wszystkich! - jest to łaska,. jaką Pan nas obdarzy. To właśnie jest nawróceniem serca. Prośmy też, aby codzienne więzy naszych relacji mogły stać się coraz piękniejszym i radosnym odzwierciedleniem relacji między Jezusem a Ojcem. Dziękuję!

tłum. st (KAI)

[http://nowy.ekai.pl/media/szuflada/katecheza_Ojca_witego_________________________________________.htm, 28.09.2014]

Papież : Kościół to nowy lud budowany na Chrystusie

O Kościele jako nowym ludzie, budowanym na nowym przymierzu ustanowionym przez Pana Jezusa mówił dziś papież Franciszek podczas pierwszej po wakacyjnej przerwie audiencji ogólnej. Do auli Pawła VI przybyło około 10 tys. wiernych. Ze względu na panujące w Rzymie upały po raz pierwszy podczas obecnego pontyfikatu odbyła się ona w tym miejscu.
Ojciec Święty zaznaczył, że nowe przymierze ustanowione przez Pana Jezusa wraz z darem swego życia nie neguje uprzedniej drogi, ale prowadzi ją wręcz do jej wypełnienia. Wskazał na św. Jana Chrzciciela, odgraniczającego Stary Testament od Nowego. Zaznaczył, że jako „prekursor” i „świadek” ma on centralną rolę w całym Piśmie Świętym, będąc pomostem między obietnicą Starego Testamentu, a jej wypełnieniem, między proroctwami a ich realizacją w Jezusie Chrystusie. „Poprzez swoje świadectwo Jan wskazuje nam Jezusa, zachęca, byśmy za Nim poszli i mówi nam wprost, że wymaga to pokory, skruchy i nawrócenia” - stwierdził papież.
Papież zachęcił następnie do nauczenia się na pamięć 8 Błogosławieństw, streszczających nową naukę Jezusa Chrystusa. Dodał, że są one portretem Jezusa, Jego formą życia i drogą prawdziwego szczęścia, którą podążać możemy także i my. Podkreślił też znaczenie nowego prawa na którego podstawie będziemy sądzeni. Znajdujemy je w 25 rozdziale Ewangelii według św. Mateusza. Wskazał, że Pan nas rozpozna, o ile my sami rozpoznaliśmy Go w ubogim, głodnym i znoszącym niedostatek, zepchniętym na margines, cierpiącym i samotnym... „Jest to jedno z podstawowych kryteriów weryfikujących nasze życie chrześcijańskie. Jezus zachęca nas, byśmy się z nim konfrontowali każdego dnia” - powiedział Franciszek. Dodał, że nowe przymierze polega na rozpoznaniu siebie w Chrystusie. „Właśnie to napełnia nasze serce radością i to właśnie czyni z naszego życia piękne i wiarygodne świadectwo miłości Boga do wszystkich braci, których spotykamy każdego dnia” - zakończył swoją katechezę papież.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 6.08.2014]


katecheza Ojca Świętego

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W poprzednich katechezach widzieliśmy, jak Kościół stanowi jeden lud, lud cierpliwie i z miłością przygotowany przez Boga. Wszyscy jesteśmy wezwani, by do tego ludu należeć. Dzisiaj chciałbym ukazać nowość charakteryzującą ten nowy lud: chodzi naprawdę o nowy lud, budowany na nowym przymierzu ustanowionym przez Pana Jezusa wraz z darem swego życia. Ta nowość nie neguje uprzedniej drogi, ani się jej nie przeciwstawia, ale prowadzi ją wręcz do wypełnienia.

1. Istnieje pewna postać bardzo charakterystyczna, łącząca Stary i Nowy Testament: jest nią Jan Chrzciciel. Ewangelie synoptyczne określają go mianem „prekursora”, tego który przygotowuje przyjście Pana, nakłaniając lud do nawrócenia serca i przyjęcia bliskiego już pocieszenia Bożego. Dla Ewangelii Jana jest on „świadkiem”, ponieważ pozwala nam rozpoznać w Jezusie Tego, który przychodzi z wysoka, aby przebaczyć nasze grzechy i uczynić ze swego ludu swoją Oblubienicę, pierwociny nowej ludzkości. Jan Chrzciciel jako „prekursor” i „świadek” ma centralną rolę w całym Piśmie Świętym, jako pomost między obietnicą Starego Testamentu, a jej wypełnieniem, między proroctwami a ich realizacją w Jezusie Chrystusie. Poprzez swoje świadectwo Jan wskazuje nam Jezusa, zachęca, byśmy za Nim poszli i mówi nam wprost, że wymaga to pokory, skruchy i nawrócenia.

2. Podobnie jak Mojżesz zawarł przymierze z Bogiem na mocy prawa otrzymanego na Synaju, tak też Jezus przekazał swoim uczniom i tłumom ze wzgórza na brzegu Jeziora Galilejskiego nową naukę, rozpoczynającą się od Błogosławieństw. Mojżesz daje na Synaju Prawo, a Jezus, Nowy Mojżesz daje nowe prawo na tej górze, na brzegu Jeziora Galilejskiego. Są one drogą, wskazywaną przez Boga jako odpowiedź na wpisane w serce człowieka pragnienie szczęścia i udoskonalają przykazania Starego Testamentu. Jesteśmy przyzwyczajeni, by uczyć się na pamięć dziesięciorga przykazań - pewnie, wszyscy się ich nauczyliśmy na katechezie, ale nie jesteśmy zwykli, by powtarzać Błogosławieństwa! Spróbujmy teraz je przypomnieć i zapisać w naszych sercach. Zróbmy to tak: wypowiem je jedno po drugim, wygłoszę jedno, a wy je powtórzycie. Zgoda? [Tak!]

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.

Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.

Zróbmy to tak. Dam wam zadanie domowe: weźcie Ewangelię, tę małą, którą zawsze powinniście nosić ze sobą i piątym rozdziale Ewangelii św. Mateusza znajdziecie Błogosławieństwa. Dzisiaj, lub jutro w domu przeczytajcie je! Chodzi o to, aby ich nie zapominać, bo jest to Prawo, jakie daje nam Jezus.

W słowach tych zawarta jest cała nowość, jaką przynosi Chrystus: w istocie Błogosławieństwa są portretem Jezusa, Jego formą życia i są drogą prawdziwego szczęścia, którą za łaską, jaką obdarza nas Jezus, podążać możemy także i my.

3. Jezus przekazuje nam nie tylko nowe prawo, ale także „kodeks” na podstawie którego będziemy sądzeni. Na końcu świata będziemy sądzeni. Jakie wtedy postawią nam pytania? Jaki protokół, na podstawie którego sędzia nas osądzi? Znajdujemy go w dwudziestym piątym rozdziale Ewangelii św. Mateusza. Dzisiaj naszym zadaniem jest przeczytanie 5 rozdziału św. Mateusza - Błogosławieństw i także 25. gdzie znajdujemy pytanie jakie nam zostaną postawione w dzień sądu. Nie będziemy mogli liczyć na tytuły, kredyty czy przywileje. Pan nas rozpozna o ile my sami rozpoznaliśmy Go w ubogim, głodnym i znoszącym niedostatek, zepchniętym na margines, cierpiącym i samotnym... Jest to jedno z podstawowych kryteriów weryfikujących nasze życie chrześcijańskie. Jezus zachęca nas, byśmy się z nim konfrontowali każdego dnia. Czytam Błogosławieństwa, myśląc o tym, jakie powinno być moje życie chrześcijańskie, a następnie dokonuję rachunku sumienia, posługując się 25 rozdziałem św. Mateusza. Każdego dnia: uczyniłem to i tamto. Warto, abyśmy tak czynili. Są to sprawy proste, ale konkretne.

Drodzy przyjaciele, nowe przymierze polega właśnie na tym: na rozpoznaniu siebie w Chrystusie, otoczeni Bożym miłosierdziem i współczuciem. Właśnie to napełnia nasze serce radością i to właśnie czyni z naszego życia piękne i wiarygodne świadectwo miłości Boga do wszystkich braci, których spotykamy każdego dnia.

Pamiętajcie o zadaniach: 5 i 25 rozdział Ewangelii św. Mateusza. Dziękuję!

tłum. st (KAI)

[http://nowy.ekai.pl/media/szuflada/katecheza_Ojca_witego________________________________________.htm, 7.08.2014]

Papież wzywa do współczucia i dzielenia się z ubogimi

   Współczucie, dzielenie się i Eucharystia - to trzy przesłania, płynące, według papieża Franciszka, z czytanego dzisiaj w Kościele powszechnym fragmentu Ewangelii św. Mateusza, mówiącego o cudownym rozmnożeniu chleba. W rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański w niedzielę 3 sierpnia Ojciec Święty wezwał wiernych do myślenia i troszczenia się przede wszystkim o potrzeby innych ludzi, a dopiero potem o własnych. Zwrócił również uwagę, że o ile uczniowie Jezusa kierowali się logiką tego świata, to On działał zgodnie z logiką Bożą, czyli dzielenia się.
   Przypomniawszy pokrótce opisany we wspomnianym fragmencie Pisma Świętego cud z nakarmieniem przez Jezusa tłumów ludzi idących za Nim, Ojciec Święty zauważył, że ze zdarzenia tego wypływają trzy przesłania: współczucie, dzielenie się i Eucharystia. To pierwsze oznacza przedkładanie czyichś problemów i trudności nad własne, drugie - gotowość dzielenia się z innymi po bratersku tym, czego potrzebują inni. I wreszcie Eucharystia, której zapowiedzią jest właśnie cud z dzisiejszej Ewangelii, jest darem Jezusa z samego siebie jak wieczysta pamiątka Jego ofiary odkupieńczej. Te trzy przesłania - wnioski, wypływające z dzisiejszych czytań mszalnych, stanowią drogę, którą Jezus wskazuje nam w tej Ewangelii. "Jest to droga, która prowadzi nas do stawiania czoła w duchu braterstwa potrzeb tego świata, ale która prowadzi nas poza ten świat, gdyż wychodzi od Boga Ojca i powraca do Niego" - dodał na zakończenie swych rozważań Franciszek.
   Po odmówieniu modlitwy maryjnej i udzieleniu zgromadzonym na Placu św. Piotra błogosławieństwa apostolskiego papież pozdrowił krótko pielgrzymów z Włoch i innych krajów, m.in. włoskich skautów.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 3.08.2014]


katecheza Ojca Świętego

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry,

W dzisiejszą niedzielę Ewangelia ukazuje nam cud rozmnożenia chleba i ryb (Mt 14, 13-21). Jezus dokonał go nad Jeziorem Galilejskim, w miejscu odizolowanym, w którym odpoczywał ze swymi uczniami po otrzymaniu wiadomości o śmierci Jana Chrzciciela. Ale tak wiele osób szło za Nim i przybyło tam, że Jezus, widząc to, poczuł współczucie i aż do wieczora uzdrawiał chorych. Wówczas uczniowie, zatroskani z powodu późnej pory, zaproponowali Mu, aby odesłał tłumy, aby mogli udać się do wiosek i kupić coś do jedzenia. Jezus jednak spokojnie odpowiedział: „Wy dajcie im jeść” (Mt 14, 16), a gdy przynieśli Mu pięć bochenków chleba i pięć ryb, pobłogosławił je, po czym zaczął je dzielić i dawać uczniom, ci zaś roznosili je ludziom. Wszyscy najedli się do syta a nawet został jeszcze nadmiar jedzenia.

W wydarzeniu tym możemy wychwycić trzy przesłania. Pierwszym jest współczucie. W obliczu tłumu, który szedł za Nim i, jeśli można tak powiedzieć, „nie dawał Mu spokoju”, Jezus nie reaguje gniewem, nie mówi: „Ludzie ci naprzykrzają mi się”. Nie, nie. Ale reaguje z uczuciem współczucia, wie bowiem, że szukają Go nie z ciekawości, ale z potrzeby. Zauważmy jednak, że współczucie, okazywane przez Jezusa, nie jest zwykłym odczuwaniem miłosierdzia, ale jest czymś więcej! Oznacza współ-cierpienie, to znaczy utożsamianie się z cierpieniem innych, aż do wzięcia go na samego siebie. Taki jest Jezus: cierpi razem z nami, cierpi dla nas. I znakiem tego współczucia są liczne uzdrowienia, których dokonał. Jezus uczy nas przedkładania potrzeb ludzi ubogich nad własne. Nasze wymagania, nawet uzasadnione, nie będą nigdy tak palące, jak te ludzi biednych, którzy nie mają środków niezbędnych do życia. Często mówimy o ubogich. Ale czy gdy mówimy o ubogich, czujemy, że ten mężczyzna, ta kobieta, te dzieci nie mają niezbędnych rzeczy do życia? Że nie mają co jeść, w co się ubrać, nie mogą zaopatrzyć się w lekarstwa... Także to, że dzieci nie mają możliwości pójścia do szkoły. I dlatego nasze potrzeby, nawet uzasadnione, nie będą nigdy tak pilne jak te ludzi ubogich, którzy nie mają środków niezbędnych do życia.

Drugim przesłaniem jest dzielenie się. Pierwsze jest współczucie, takie, jakie czuł Jezus, drugie – dzielenie się. Warto zestawić reakcję uczniów w obliczu ludzi zmęczonych i zgłodniałych z reakcją Jezusa – są różne. Uczniowie uważają, że będzie lepiej odprawić ich, aby mogliby iść i zaopatrzyć się w pokarm. Tymczasem Jezus mówi: sami dajcie im jeść. Oto dwie różne reakcje, które odzwierciedlają dwie przeciwstawne logiki: uczniowie rozumują według tego świata, że każdy winien myśleć sam o sobie, rozumują, jakby mówili „Radźcie sobie sami”. Jezus natomiast myśli zgodnie z logiką Bożą, czyli logiką dzielenia się. Ileż to razy odwracamy się w inną stronę, aby nie widzieć potrzebujących braci! A to spoglądanie w drugą stronę jest uprzejmym sposobem powiedzenia, w białych rękawiczkach: „radźcie sobie sami”. Ale nie jest to sposób działania Jezusa, jest to egoizm. Gdyby rozpuścił On tłumy, wiele osób zostałoby bez jedzenia. A tymczasem tych kilku chlebów i ryb, podzielonych i pobłogosławionych przez Boga, starczyło dla wszystkich. Ale uwaga: to nie jest magia, to jest „znak”! Znak, zapraszający do wiary w Boga, Ojca Opatrznościowego, który sprawia, że nie brakuje nam „naszego chleba powszedniego”, jeśli umiemy dzielić go jak bracia!

Współczucie, dzielenie się. I trzecie przesłanie: cud chlebów zapowiada Eucharystię. Widać to w geście Jezusa, który „odmówił błogosławieństwo” (w. 19), zanim podzielił chleby i rozdawał je tłumowi. Jest to ten sam gest, który Jezus uczyni w czasie Ostatniej Wieczerzy, gdy ustanowi wieczną pamiątkę swej Ofiary odkupicielskiej. W Eucharystii Jezus daje nie jakiś chleb, ale chleb życia wiecznego, daje samego siebie, ofiarowując się Ojcu dla naszej miłości. Ale my winniśmy podchodzić do Eucharystii z tymi samymi uczuciami Jezusa, to znaczy współczucia i woli dzielenia się. Ten, kto idzie do Eucharystii bez współczucia wobec potrzebujących i bez dzielenia się, nie odnajduje się w pełni z Jezusem.

Współczucie, dzielenie się, Eucharystia. Oto droga, którą Jezus wskazuje nam w tej Ewangelii. Droga, która prowadzi nas do podejmowania – w duchu braterstwa – potrzeb tego świata, ale która prowadzi nas poza ten świat, gdyż wychodzi od Boga Ojca i wraca do Niego. Niech Maryja Panna, Matka Opatrzności Bożej, towarzyszy nam na tej drodze

tłum. kg (KAI)

[http://nowy.ekai.pl/media/szuflada/katecheza_Ojca_witego_______________________________________.htm, 4.08.2014]

Papież o cierpliwości wobec zła

W obliczu zła obecnego w świecie chrześcijanin ma naśladować cierpliwość Boga, ufając w ostateczne zwycięstwo dobra - powiedział papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym południową modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra.
Komentując przypowieść o kąkolu zasianym przez nieprzyjaciela pośród dobrego ziarna, wskazał, że Jezus stawia w niej czoło problemowi zła w świecie i podkreśla cierpliwość Boga. Papież zaznaczył, że przypowieść ta mówi, że „zło, które jest w świecie nie pochodzi od Boga, lecz od Jego nieprzyjaciela, Złego”. Nieprzyjaciel ten jest przebiegły, zasiał bowiem zło pośród dobra, tak że ludzie nie są w stanie ich od siebie oddzielić. Może to zrobić tylko Bóg. - Często bardzo się spieszymy, by osądzać, klasyfikować, oddzielać dobrych od złych, tymczasem Bóg czeka - tłumaczył Franciszek. - Patrzy na „pole” życia każdej osoby z cierpliwością i miłosierdziem. Widzi o wiele lepiej niż my brud i zło, ale widzi też i ziarna dobra, ufnie czekając, aż dojrzeją. Bóg jest cierpliwy, potrafi czekać - przekonywał papież.
- Ale uwaga: ewangeliczna cierpliwość nie jest obojętnością wobec zła; nie można mieszać dobra ze złem. Zło zostanie bowiem w końcu usunięte: „w czasie żniwa, czyli sądu, żniwiarze wykonają rozkaz właściciela udzielając kąkol, aby go spalić”. Sędzią będzie Jezus, który zasiał dobre ziarno w świecie. Sądzeni zaś będziemy tą samą miarą, jaką sami sądziliśmy: miara miłosierdzia, którą posługiwaliśmy wobec innych, będzie użyta także wobec nas - zaznaczył papież.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 20.07.2014]

Drodzy bracia i siostry!

W te niedziele liturgia proponuje niektóre przypowieści ewangeliczne, czyli krótkie opowiadania, którymi posługiwał się Jezus, aby głosić rzeszom królestwo Boże. Wśród zawartych w dzisiejszej Ewangelii jest jedna dość złożona, którą Jezus wyjaśnia uczniom: przypowieść o dobrym ziarnie i kąkolu, która stawia czoło problemowi zła w świecie i podkreśla cierpliwość Boga (por. Mt 13,24-30.36-43). Scena rozgrywa się na polu, na którym właściciel zasiewa ziarno; ale nocą przychodzi nieprzyjaciel i zasiewa kąkol - termin ten po hebrajsku wywodzi się z tego samego korzenia co słowo „Szatan” i przywołuje pojęcie podziału. Wszyscy wiemy, że diabeł jest „mącicielem”, że zawsze chce wprowadzać podział między osoby, rodziny, narody i ludy. Słudzy chcieliby natychmiast wyrwać złe ziele, jednak właściciel zabrania im, tak to wyjaśniając: „Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy” (Mt 13, 29). Wszyscy wiemy, że gdy kąkol wzrasta, tak upodabnia się do dobrego ziarna, iż istnieje niebezpieczeństwo, że się je pomyli.

Nauka płynąca z tej przypowieści jest dwojaka. Po pierwsze mówi, że zło w świecie pochodzi nie od Boga, ale od Jego nieprzyjaciela, Złego. Ciekawe, że Zły sieje kąkol w ciemności, w zamieszaniu; tam idzie siać kąkol, gdzie nie ma światła. Ten wróg jest przebiegły: zasiał zło pośród dobra, tak że ludzie nie są w stanie wyraźnie ich od siebie oddzielić; ale ostatecznie Bóg może to zrobić.

Dochodzimy tu do drugiego tematu: kontrastu między niecierpliwością sług i cierpliwym czekaniem właściciela pola, który jest obrazem Boga. My czasami jesteśmy bardzo skorzy, by osądzać, klasyfikować, umieszczać tu dobrych a tam złych. Przypomnijcie sobie modlitwę człowieka pysznego: „O Boże, dziękuję Ci, że jestem dobry, nie jestem jak inni ludzie, źli...” (por. Łk 18,11-12). Natomiast Bóg czeka. Patrzy na „pole” życia każdej osoby z cierpliwością i miłosierdziem. Widzi o wiele lepiej niż my brud i zło, ale widzi też i ziarna dobra, ufnie czekając, aż dojrzeją. Bóg jest cierpliwy, potrafi czekać. Jakie to piękne: nasz Bóg jest cierpliwym ojcem, który zawsze na nas czeka, czeka na nas z sercem na dłoni, aby nas przyjąć, aby nam przebaczyć. On zawsze nam przebacza, kiedy do Niego przychodzimy.

Postawa właściciela jest postawą nadziei opartej na pewności, że ani pierwsze, ani ostatnie słowo nie należy do zła. Co więcej, to dzięki tej cierpliwej nadziei Boga sam kąkol, czyli złe serce z tyloma grzechami, może w końcu stać się dobrym ziarnem. Ale uwaga: ewangeliczna cierpliwość nie jest obojętnością wobec zła; nie można mieszać dobra ze złem. W obliczu kąkolu obecnego w świecie, uczeń Pana jest wezwany do naśladowania cierpliwości Boga, żywiąc nadzieję w oparciu o niezachwianą ufność w ostateczne zwycięstwo dobra, czyli Boga.

Rzeczywiście, na końcu zło zostanie w końcu usunięte: w czasie żniwa, czyli sądu, żniwiarze wykonają rozkaz właściciela oddzielając kąkol, aby go spalić (por. Mt 13,30). W dniu ostatecznego żniwa sędzią będzie Jezus, Ten, który zasiał dobre ziarno w świecie i który sam stał się „kłosem ziarna”, umarł i zmartwychwstał. Na końcu wszyscy będziemy sądzeni tą samą miarą, jaką sami sądziliśmy: miara miłosierdzia, którą posługiwaliśmy wobec innych, będzie użyta także wobec nas. Prośmy Maryję, aby pomogła nam wzrastać w cierpliwości, nadziei i miłosierdziu wobec wszystkich naszych braci.

[po modlitwie:]

Drodzy bracia i siostry!

Z niepokojem przyjmuję wiadomości, które nadchodzą od wspólnot chrześcijańskich w Mosulu w Iraku i innych częściach Bliskiego Wschodu, gdzie od początku chrześcijaństwa żyły one ze swymi współobywatelami, wnosząc znaczący wkład w dobro społeczeństwa. Dzisiaj są prześladowane. Nasi bracia są prześladowani. Są wygnani, muszą opuścić swe domy, nie mogąc niczego ze sobą zabrać. Tym rodzinom i tym osobom chcę wyrazić moją bliskość i zapewnić o mej nieustannej modlitwie. Najdrożsi bracia i siostry, tak bardzo prześladowani! Wiem jak bardzo cierpicie, wiem, że pozbawiono was wszystkiego. Jestem z wami w wierze w Tego, który zwyciężył zło! A do was, tutaj na placu i do oglądających za pośrednictwem telewizji zwracam się z zaproszeniem do pamiętania w modlitwie o tych wspólnotach chrześcijańskich.

Wzywam również do nieustawania w modlitwie za sytuacje napięcia i konfliktu, które utrzymują się w różnych częściach świata, szczególnie na Bliskim Wschodzie i Ukrainie. Niech Bóg pokoju wzbudzi we wszystkich autentyczne pragnienie dialogu i pojednania. Przemocy nie zwycięża się przemocą. Przemoc zwycięża się pokojem!

Módlmy się w ciszy, prosząc o pokój; wszyscy, w ciszy... Maryjo, Królowo Pokoju, módl się za nami!

tłum. pb (KAI) / Watykan

[http://nowy.ekai.pl/media/szuflada/papiez_kakol.htm, 21.07.2014]

Papież Franciszek: bez Kościoła nie możemy być zbawieni

   Na konieczność Kościoła do zbawienia zwrócił uwagę Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Franciszek kontynuując cykl katechez o Kościele mówił o znaczeniu przynależności do ludu Bożego. "Nie można kochać Boga, nie kochając naszych braci; nie można być w komunii z Bogiem, nie będąc w komunii z Kościołem i nie możemy być dobrymi chrześcijanami, jak tylko razem z tymi wszystkimi, którzy starają się naśladować Pana Jezusa, jako jeden lud, jedno ciało" - podkreślił papież. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 33 tys. wiernych. Wielu z nich przybyło ze swymi arcybiskupami, którzy w najbliższą niedzielę otrzymają z rą papieża paliusze. Była to ostatnia audiencja ogólna przed wakacyjną przerwą. Kolejna planowana jest 6 sierpnia.
   Przed udaniem się na plac św. Piotra Franciszek spotkał się z chorymi w auli Pawła VI. Zgromadzili się tam oni z uwagi na na upał i niebezpieczeństwo deszczu. Papież udzielił im błogosławieństwa i prosił, by nie zapominali o nim w modlitwie.
Ojciec Święty podkreślił w katechezie, że Bóg nie powołuje do wspólnoty ze sobą jedynie każdego z osobna, ale Jego relacja ma swoją historię, jest wobec nas uprzednia. Dlatego winniśmy wdzięczność tym, którzy przed nami żyli wiarą i nam ją przekazali. "Kościół jest wielką rodziną, w której jesteśmy przyjmowani i uczymy się żyć jako wierzący i jako uczniowie Pana Jezusa" - zaznaczył Franciszek. Jednocześnie przestrzegł przed pokusą odrzucenia Kościoła, bez którego nie można mieć bliskiej relacji z Chrystusem i bez którego nie możemy być zbawieni. "Pan powierzył swe orędzie zbawienia ludziom, świadkom; to w naszych braciach i siostrach z ich darami i ograniczeniami wychodzi nam na spotkanie i pozwala się rozpoznać" - stwierdził Ojciec Święty. "Nie można kochać Boga, nie kochając naszych braci; nie można być w komunii z Bogiem, nie będąc w komunii z Kościołem i nie możemy być dobrymi chrześcijanami, jak tylko razem z tymi wszystkimi, którzy starają się naśladować Pana Jezusa, jako jeden lud, jedno ciało - a jest nim Kościół" - zakończył swoją katechezę papież.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 25.06.2014]


Katecheza Ojca Świętego

Drodzy bracia i siostry! Dzień dobry!

W pierwszej katechezie o Kościele, w minioną środę wyszliśmy od inicjatywy Boga, pragnącego kształtować lud, który niósłby Jego błogosławieństwo wszystkim narodom ziemi. Bóg rozpoczyna od Abrahama, a następnie z wielką cierpliwością - Bóg jest tak bardzo cierpliwy - przygotowuje ten lud w Starym Przymierzu, aż w Jezusie Chrystusie ustanawia go jako znak i narzędzie zjednoczenia ludzi z Bogiem i ze sobą nawzajem (por. Sobór Watykański II, Lumen gentium, 1). Dziś chcemy zastanowić się nad znaczeniem, jakie dla chrześcijanina ma przynależność do tego ludu, o przynależności do Kościoła.

1. Nie jesteśmy od siebie odizolowani i nie jesteśmy chrześcijanami jako jednostki, każdy z osobna: naszą tożsamością chrześcijańską jest przynależność! Jesteśmy chrześcijanami, ponieważ należymy do Kościoła. To jak nazwisko: jeśli imię brzmi „jestem chrześcijaninem”, to nazwisko - „należę do Kościoła”. Jakże to pięknie, gdy dostrzegamy, że przynależność ta wyraża się także w imieniu, jakie Bóg przypisuje sobie samemu. Odpowiadając Mojżeszowi we wspaniałym wydarzeniu „płonącego krzewu” (por. Wj 3,15), określa siebie jako Bóg ojców - nie przedstawia się jako Wszechmogący - ale jako Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba. W ten sposób objawia się jako Bóg, który zawarł przymierze z ojcami i pozostaje zawsze wierny swemu przymierzu, wzywając nas do wejścia w tę relację, uprzednią wobec nas.

2. Dlatego też nasza myśl biegnie z wdzięcznością przede wszystkim ku tym, którzy nas poprzedzili i przyjęli w Kościele. Nikt sam nie staje się chrześcijaninem! Czy to jest jasne? Nikt sam nie staje się chrześcijaninem! Chrześcijan nie wytwarza się w laboratorium. Chrześcijanin należy do ludu, który przybywa z daleka. Chrześcijanin należy do ludu, który nazywa się Kościołem. Ten Kościół czyni go chrześcijaninem w dniu Chrztu św. a następnie w trakcie katechezy i wielu innych działań. Ale nikt, żadna osoba nie staje się chrześcijaninem sama z siebie. Jeśli wierzymy, jeśli umiemy się modlić, jeśli znamy Pana i możemy słuchać Jego Słowa, jeśli czujemy, że jest On blisko nas i rozpoznajemy Go w braciach, to dlatego, że inni przed nami żyli wiarą, a następnie ją przekazali. Wiarę otrzymaliśmy, od naszych ojców, od naszych przodków a oni jej nas nauczyli. Jeśli dobrze się zastanowimy, któż wie, ile w tej chwili drogich twarzy przychodzi nam na myśl: może to być oblicze naszych rodziców, którzy w naszym imieniu prosili o chrzest; naszych dziadków lub któregoś z krewnych, którzy nauczyli nas czynienia znaku krzyża i odmawiania pierwszych modlitw. Zawsze pamiętam twarz zakonnicy, która nauczyła mnie katechizmu. Z pewnością jest w niebie, bo była świętą kobietą, ale zawsze o niej pamiętam i dziękuję Bogu za tę siostrę. Może to też być twarz proboszcza, czy innego kapłana lub zakonnicy, katechety, którzy przekazali nam treści wiary i pomogli nam wzrastać jako chrześcijanie... Otóż, taki jest Kościół, jest wielką rodziną, w której jesteśmy przyjmowani i uczymy się żyć jako wierzący i jako uczniowie Pana Jezusa.

3. Tę drogę możemy przebywać nie tylko dzięki innym osobom, ale także wraz z innymi osobami. W Kościele nie ma „zrób to sam”, nie ma „osób nie zrzeszonych”. Ileż razy papież Benedykt XVI określił Kościół jako kościelne „my”! Czasami można usłyszeć, jak ktoś mówi: „Wierzę w Boga, wierzą w Jezusa, ale Kościół mnie nie obchodzi...”. Ileż razy to słyszymy, to nieprawda. Są ludzie, którzy twierdzą, że mogą mieć osobistą, bezpośrednią, bliską relację z Jezusem Chrystusem poza komunią i pośrednictwem Kościoła. Są to pokusy niebezpieczne i szkodliwe, jak mawiał wielki Paweł VI - dychotomie absurdalne. To prawda, że wspólne podążanie jest trudne, a czasami może okazać się męczące: może się zdarzyć, że jakiś brat lub siostra stwarza nam problem, albo nas gorszy... Ale Pan powierzył swe orędzie zbawienia ludziom, świadkom; to w naszych braciach i siostrach z ich darami i ograniczeniami wychodzi nam na spotkanie i pozwala się rozpoznać. Oznacza to przynależność do Kościoła. Zapamiętajcie dobrze: być chrześcijaninem to należeć do Kościoła. Imię brzmi chrześcijanin, a nazwisko - „należę do Kościoła”.

Drodzy przyjaciele, prośmy Pana, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła o łaskę, byśmy nigdy nie popadli w pokusę myślenia, że możemy obyć się bez innych, bez Kościoła, że możemy się zbawić o własnych siłach, być chrześcijanami z laboratorium. Wręcz przeciwnie, nie można kochać Boga, nie kochając naszych braci, nie można kochać Boga poza Kościołem; nie można być w komunii z Bogiem, nie będąc w komunii z Kościołem i nie możemy być dobrymi chrześcijanami, jak tylko razem z tymi wszystkimi, którzy starają się naśladować Pana Jezusa, jako jeden lud, jedno ciało, a jest nim Kościół. Dziękuję.

tlum,. st (KAI)

[http://nowy.ekai.pl/media/szuflada/katecheza_Ojca_witego______________________________________.htm, 2.07.2014]

Losowa

Informacje

informacjeMsze Święte:
Dni powszednie: 6.30, 7:00, 18:00
Sobota: 15.00 (DPS); Niedziela: 6:45 (niemiecka), 7:00 (w szpitalu), 7:45, 9:00 (młodzieżowa), 9:00 (w Księżym Lesie), 10:15 (rodzinna), 11:30 (suma), 15.00 (chrzcielna w każdą pierwszą niedzielę miesiąca), 18:00.

Sakrament Pokuty: w dni powszednie: zasadniczo pół godziny przed Mszą św. W soboty: od godz. 17.00. W niedziele i uroczystości: w czasie Mszy św. o godz.: 6.45, 7. 45 i 11.30.

Kancelaria Parafialna: poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek: 8:00 - 9:30, 16.00 - 17.30. W środy - nieczynna.

Adoracja w kościele Bożego Ciała: w dni powszednie: 6.30 - 17.15; w niedziele i uroczystości: 7.00 - 16.45.

 

Menu duchowe

czytania

brewiarz

katechezy

minuta

mysl

dla ducha

Modlitwa do Patrona

modlitwaŚwięty Wawrzyńcu, zaufany diakonie papieża św. Sykstusa II i męczenniku rzymski, módl się za nami. Ty umiałeś stać się ziarnem wydającym obfity plon. Poszedłeś za Chrystusem, służąc Kościołowi przy boku papieża. Po uwięzieniu i odejściu do Pana św. Sykstusa II, zachowałeś bardzo trzeźwy osąd sytuacji i pieniądze kościelne, których zarządzanie Tobie powierzono, wszystkie rozdałeś pomiędzy ubogich. Była to dobra lokata i wspaniałe świadectwo, kiedy sądzony wskazałeś tychże ubogich mówiąc: Oto są skarby Kościoła. Wypraszaj nam współczesnym członkom tegoż Kościoła posiadanie takiego konta zysków. Ty nie umiłowałeś tego życia i bogactw, ale wszystko widziałeś w perspektywie życia wiecznego. Żyłeś wezwaniem Chrystusa, idąc za Nim wiernie jak mąż sprawiedliy, który obdarza ubogich. Na koniec umiałeś z godnością oddać ducha Panu, któremu przez całe życie służyłeś. Dziękujemy dobremu Bogu za światło Twojego przykładu. Jak silny musiał być ogień miłości ku Chrystusowi w Tobie, skoro gasił żar ognia naturalnego. Prosimy, wspieraj nas swoim wsawiennictwem w walce z mocami ciemności. Amen.

Licznik

7816717
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W poprzenim tygodniu
W tym miesiącu
W poprzenim miesiącu
Wszystkie
7687
12003
28767
7714123
176779
241535
7816717

Twoje IP: 54.224.197.86
Czas: 2017-10-18 21:51:45