• ogloszenia

    Ogłoszenia

    Tutaj możesz przeczytać ogłoszenia parafialne na najblizszy tydzień.


    czytaj

  • spacer

    SPACER

    Serdecznie zapraszamy do zwiedzania wirtualnego naszego kościoła.


    wejdz

     

  • galeria

    Galeria

    Zapraszamy do oglądnięcia zdjęć z różnych wydarzeń naszej parafii.


    zobacz

Medytacje na każdy dzień, Środa - 22 maja

Środa, 22 maja

Syr 4,11-19

W początkach powiedzie go trudnymi drogami, bojaźnią i strachem go przejmie. (Syr 4,17)

   Od czasu do czasu słyszymy, że ktoś przeszedł „twardą szkołę życia". Może to być przedsiębiorca, który zaczynając od zera, zdołał wspiąć się po drabinie sukcesu; sportowiec, który ciężko zapracował na swój medal, czy aktor, który latami grał drugoplanowe role, aż wreszcie poznano się na jego talencie, (gdyby zapytać którąś z tych osób, co dało jej najwięcej doświadczenia, odpowiedziałaby, że pokonywanie trudności w dążeniu do celu.
   Podobne przesłanie znajdujemy w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Mówi ono, że mądrości nic nabywa się automatycznie, lecz poprzez pokonywanie trudów i przeciwności w codziennym życiu (Syr 4,17). Syrach porównuje mądrość do nauczycielki, której nie zależy na tym, by być przez nas lubianą lecz by nas czegoś nauczyć. Pokazuje nam ona, że droga mądrości nie zawsze jest łatwa, często skalista, wąska, a nawet niebezpieczna (Mt 7,14).
   Brzmi to dość przerażająco, jednak „bojaźń i strach", o jakich wzmiankuje mędrzec Syrach, nic mają nas zniechęcić, lecz raczej zmobilizować do dalszej drogi Nie chodzi tu o strach przed gniewem Boga, ale przed tym, że możemy sprawić zawód Ojcu niebieskiemu, który tak bardzo nas miłuje. Jest to lęk podobny do lęku młodego człowieka, który opuszcza dom rodzinny, aby znaleźć swoje miejsce w świecie. Za żadne skarby nie chciałby zawieść swego ojca, który dał mu życie, utrzymywał go, uczył i wspierał Syn pragnie, by ojciec był z niego dumny i w tym celu gotów jest ciężko pracować, A kiedy napotyka przeszkody, miłość ojca i jego słowa zachęty pomagają mu je przezwyciężyć.
   laki jest twój obraz Ojca niebieskiego? Czy jest On nadzorcą czyhającym na każdy twój błąd, aby cię ukarać? Czy może twoim nauczycielem, obrońcą, trenerem i przyjacielem? Czego boisz się bardziej? Zawieść Jego zaufania czy zasłużyć na Jego gniew? Twój Ojciec cię kocha. Chce udzielać ci mądrości - choć żeby się jej nauczyć, musisz czasami przejść twardą szkolę życia. Obyśmy wszyscy uczyli się Jego dróg i przyjmowali Jego miłość.

„Panie, naucz mnie Twoich dróg! Oby moje serce było zawsze otwarte na to, co do mnie mówisz, a Twoje słowo stawało się światłem oświetlającym moją drogę."

[Słowo wśród nas. Medytacje na każdy dzień 5(2013), s. 36n.]

20 maja. Papież Franciszek: odważna modlitwa czyni cuda

   Na znaczenie modlitwy mężnej, pokornej i silnej wskazał papież podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty. Uczestniczyła w niej grupa pracowników Radia Watykańskiego, którym towarzyszył dyrektor papieskiej rozgłośni, ks. Federico Lombardi SJ.
   Ojciec Święty nawiązał do czytanego w poniedziałek VII tygodnia zwykłego fragmentu Ewangelii św. Marka (9, 14-29), w którym mowa o tym, że uczniowie nie mogli uzdrowić pewnego chłopca. Musiał interweniować sam Jezus, który skarży się, na niewiarę obecnych. Proszącego o pomoc ojcu chłopca mówi, że „wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy”. Papież zauważył, że często nawet ci, którzy chcą kochać Jezusa nie do końca Jemu się powierzają. Przyczyną jest serce, które nie do końca jest otwarte, które chce wszystko kontrolować, nie pozwala, by wszystko kontrolował Pan Jezus. Kiedy uczniowie pytają, dlaczego nie mogli uzdrowić chłopca, Pan Jezus mówi, że „ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem”. Ojciec Święty zauważył, że w każdym z nas jest nieco niedowiarstwa. Konieczna jest silna modlitwa, owa modlitwa pokorna i mocna, sprawiająca, że Jezus może dokonać cudu. Modlitwa o cud, nadzwyczajne działanie musi być modlitwą zaangażowaną, angażującą wszystkich.
W związku z tym papież opowiedział pewną historię, która wydarzyła się w Argentynie. Zachorowała siedmioletnia dziewczynka i lekarze dali jej jedynie kilka godzin życia. Jej ojciec, elektryk, „człowiek wiary”, niemal oszalał, pojechał autobusem do odległego 70 kilometrów sanktuarium maryjnego w Lujan: „Przyjechał po dziewiątej wieczorem, kiedy wszystko było zamknięte. I zaczął się modlić do Matki Bożej, z rękami na żelaznej kracie. Modlił się i modlił, płakał i modlił się ... i tak przez całą noc. Ten człowiek walczył: walczył z Bogiem, zmagał się właśnie z Bogiem prosząc o uzdrowienie swojej córeczki. O 6 rano, udał się na dworzec autobusowy, wsiadł i przyjechał do domu. Do szpitala dotarł o mniej więcej o 9 rano. Jego żona płakała. Pomyślał o najgorszym. „Co się stało, nie rozumiem! Cóż się stało?” Przyszli lekarza i powiedzieli mu, że gorączka spadła, że córka oddycha dobrze, że jest zdrowa! Pozostawili ją jeszcze na dwa dni w szpitalu, ale nie mają pojęcia co się stało! . Takie rzeczy dzieją się nieustannie. Cuda istnieją” – powiedział papież.
   Podkreślił, że konieczna jest jednak modlitwa całym sercem: „Modlitwa odważna, walcząca o cud, a nie te modlitwy kurtuazyjne, «pomodlę się za ciebie, odmówię Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo» a potem zapominam. Nie, konieczna jest modlitwa odważna, tak jak Abrahama, który zmagał się z Panem, aby ocalić miasta, jak Mojżesza, który trzymał ręce wzniesione w górę i utrudzony modlił się do Boga; taka, jak wielu ludzi wiary, którzy modlą się z wiarą. Modlitwa czyni cuda, ale trzeba wierzyć! Myślę, że możemy wznieść piękną modlitwę ... i powiedzieć Bogu dziś cały dzień, « Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! » ... a kiedy nas proszą, aby modlić się za tak wielu ludzi, którzy cierpią na wojnach, za wszystkich uchodźców, wszystkie dziejące się obecnie dramaty, trzeba się modlić, ale całym sercem do Pana: «Uczyń to! », mówiąc Mu: « Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! » które ma miejsce także w mojej modlitwie. Uczyńmy to dzisiaj” – zachęcił papież.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 20.05.2013]

Franciszek: problemem nie grzech, ale brak skruchy i pokuty

   Problemem jest nie to, że jesteśmy grzesznikami, ale to, że nie dajemy się przemieniać w miłości przez spotkanie z Chrystusem – powiedział w piątek papież w kazaniu podczas porannej Mszy św. w Domu św. Marty w Watykanie. Tym razem uczestniczyli m.in. niektórzy pracownicy Muzeów Watykańskich.
   Nawiązując do czytanych podczas dzisiejszej liturgii słów Ewangelii, gdy Jezus zmartwychwstały pyta trzykrotnie Piotra, czy Go miłuje, Franciszek zauważył, że jest to „dialog miłości między Panem a Jego uczniem”. „Piotr często wierzył, że jest mężny”, potrafił dobyć miecza w obronie Jezusa, później jednak trzykrotnie się Go zaparł. Ale gdy Jezus skierował nań „tak piękne” spojrzenie, Piotr się rozpłakał – stwierdził Ojciec Święty. Na pytanie Jezusa o miłość „apostoł wstydzi się, bo pamięta, że trzykrotnie powiedział, że Go nie zna” – stwierdził Franciszek. Z powodu tego wstydu i bólu Piotra Pan daje odczuć i jemu, i nam, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, ale nie tu tkwi problem. Kryje się on w tym, że nie pokutujemy za grzechy, nie wstydzimy się tego, co zrobiliśmy. „Piotr czuje ten wstyd, tę pokorę. Jego grzech jest faktem, który z wielkim sercem, jakie miał, niesie na nowe spotkanie z Jezusem, na radość przebaczenia” – powiedział papież.
   „Piotr był grzesznikiem, ale nie zepsutym” – mówił dalej biskup Rzymu. Piotr pozwolił się formować przez liczne spotkania z Jezusem i dotyczy to również nas. Zaznaczył, że apostoł jest wielki, ale nie dlatego, że jest mężny, lecz dlatego, że „jest szlachetny, ma szlachetne serce i to prowadzi go do płaczu, do bólu i wstydu, ale także do podjęcia pracy pasterza owczarni”. „Prośmy dzisiaj Pana, aby ten przykład życia człowieka, który nieustannie spotyka się z Nim i którego On oczyszcza i sprawia, że dojrzewa dzięki tym spotkaniom, pomógł nam kroczyć naprzód, szukając Pana i spotykając Go” – zaapelował Ojciec Święty. Podkreślił, że jeszcze ważniejsze jest to, abyśmy chcieli tych spotkań, bo Pan zawsze nas szuka, zawsze jest blisko nas.

[Internetowy Dziennik Katolicki, 17.05.2013]

Medytacje na każdy dzień, Wtorek - 21 maja

Wtorek, 21 maja

Mk 9,30-37

Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! (Mk 9,35)

   To jedne z najbardziej wymagających słów Ewangelii. Wszyscy wiemy, że mamy służyć innym,- ale służyć wszystkim? Łatwo jest wspierać tych, w których towarzystwie czujemy się miło i bezpiecznie. Czy jednak jesteśmy gotowi służyć tym, którzy różnią się od nas? Ludziom innej narodowości, innego wyznania czy innych poglądów? Ludziom, którzy wprowadzają nas w zakłopotanie swoją niepełnosprawnością chorobą? Albo tym, którzy po prostu są dla nas niesympatyczni? Jeśli uczciwie się nad tym zastanowimy, to z pewnością przyjdzie nam do głowy pytanie: „Jak więc mam to zrobić?".
   W gruncie rzeczy nie musimy zbyt długo zastanawiać się nad odpowiedzią. Jezus, największy z nauczycieli, zilustrował swoją naukę konkretnym przykładem. Wskazując na dziecko, przypomniał nam, że ci, którzy w naszych oczach są najmniejsi, ostatni lub inni, w rzeczywistości są bardzo blisko Niego. Nosząc w sobie obraz i podobieństwo Boga, ci „najmniejsi" są Jezusem w przebraniu (Mk 9,37). Jezus mógłby wskazać również na osobę starszą żebraka czy kogoś niezrównoważonego psychicznie i sens byłby ten sam - wszystko, co czynimy dla tych osób, czynimy dla Niego (Mt 22,40).
   Jezus nie każe nam biec i narzucać swoich usług każdemu, kogo spotkamy. Wyraźnie jednak wymaga od nas refleksji nad tym, w jaki sposób patrzymy na ludzi. Jeśli zobaczymy Go w twarzach naszych bliźnich - biednych i bogatych, zdrowych i chorych - przestaniemy martwić się o to, czy będziemy mali czy wielcy w królestwie niebieskim. Służba nie będzie dla nas trudnym obowiązkiem, ale radością.
   Jeśli masz duży problem z rozpoznawaniem Pana w osobach swoich bliźnich, spróbuj na początek zobaczyć Go w sobie. Jeśli jesteś zmęczony próbami miłowania innych w oparciu o własne siły, proś Pana, by napełnił cię swoją mocą i miłosierdziem. A wtedy światło Ducha Świętego pomoże ci inaczej spojrzeć na drugiego człowieka. Łatwiej będzie ci kochać ludzi dla ciebie przykrych. Będziesz mieć dla nich więcej współczucia. Wszystko wygląda inaczej, gdy patrzy się oczyma pełnymi miłości!

„Panie, daj mi Twoje oczy, aby mógł widzieć moich bliźnich tak, jak Ty ich widzisz. Daj mi Twoje serce, abym mógł ich kochać Twoją miłością."


[Słowo wśród nas. Medytacje na każdy dzień 5(2013), s. 36]

Medytacje na każdy dzień, Poniedziałek - 20 maja

Poniedziałek, 20 maja
Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła

J 19,25-27

Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego. Dz 1,14)

   Kiedy 4 maja 1971 roku po raz pierwszy w Polsce obchodzone było święto Matki Kościoła, biskupi w specjalnym liście wyjaśnili wiernym sens tej uroczystości. „Zbawiciel oddaje swego Ducha Ojcu - pisali. Ale umierając, zaczyna żyć we wszystkich, którzy patrzą z ufnością ku Jego Krzyżowi. Z otwartego boku Zbawcy wychodzi Kościół, który ogarnia całą Rodzinę człowieczą. Gdy umiera fizycznie ciało Chrystusa, zrodzone z Maryi Dziewicy, rodzi się wielkie, Mistyczne Ciało, wyprowadzone z Jego boku, Kościół święty. Chrystus stoi odtąd na czele wielkiej rzeszy Dzieci Bożych jako Pierworodny wszelkiego stworzenia. «A pod Krzyżem Jezusowym stała Matka Jego...». Ona rozumie dzieło, które się dokonuje. Wie, po co stoi Krzyż, i dlatego Ona trwa pod Krzyżem. Wie, że Jej Macierzyństwo wobec Chrystusa nie kończy się z chwilą śmierci Zbawiciela, ale rozszerza się na wszystkie członki Jego Mistycznego Ciała, na wszystkie odkupione Dzieci Boże."
   Podobnie w Wieczerniku Maryja, być może jako jedyna spośród obecnych, „rozumie dzieło, które się dokonuje". Ona, już przy zwiastowaniu napełniona Duchem Świętym, zna Jego działanie. Nie jest On dla Niej Bogiem obcym. Zna Jego drogi i dlatego może być oparciem dla przestraszonych uczniów, którzy najpierw uciekli spod krzyża, a teraz, gdy Jezus opuścił ich po raz drugi wstępując do nieba, czują się zdezorientowani i zagubieni.
   Maryja jest także naszą Matką. Trwa przy nas na modlitwie, wspiera nas swoim wstawiennictwem, ukazuje chwalebną przyszłość. Możemy ufnie prosie Ją o pomoc w trudnych chwilach i oddawać Jej w opiekę nasze codzienne życic. Ona rozumie Boże drogi nawet wtedy, kiedy my się na nich gubimy, zupełnie nic rozumiejąc, dokąd nas prowadzą. Nic zostawia nas, gdy dzieje się źle. Nie zatrzymuje nas na swojej osobie, zawsze wskazując na Boga. Jest Matką w najlepszym znaczeniu tego słowa.
   Trwajmy z Nią jednomyślnie na modlitwie, uczestnicząc w nabożeństwach majowych, rozważając wraz z Nią tajemnice Różańca. Ona wniesie w nasze życie prawdziwy powiew Bożego Ducha.

„Duchu Święty, który obdarzyłeś Maryję charyzmatami Matki i Wychowawczyni, naucz mnie korzy stać z Jej pomocy w codziennym wypełnianiu mego powołania."


[Słowo wśród nas. Medytacje na każdy dzień 5(2013), s. 35n.]

Losowa

Informacje

informacjeMsze Święte:
Dni powszednie: 6.30, 7:00, 18:00
Sobota: 15.00 (DPS); Niedziela: 6:45 (niemiecka), 7:00 (w szpitalu), 7:45, 9:00 (młodzieżowa), 9:00 (w Księżym Lesie), 10:15 (rodzinna), 11:30 (suma), 15.00 (chrzcielna w każdą pierwszą niedzielę miesiąca), 18:00.

Sakrament Pokuty: w dni powszednie: zasadniczo pół godziny przed Mszą św. W soboty: od godz. 17.00. W niedziele i uroczystości: w czasie Mszy św. o godz.: 6.45, 7. 45 i 11.30.

Kancelaria Parafialna: poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek: 8:00 - 9:30, 16.00 - 17.30. W środy - nieczynna.

Adoracja w kościele Bożego Ciała: w dni powszednie: 6.30 - 17.15; w niedziele i uroczystości: 7.00 - 16.45.

 

Menu duchowe

czytania

brewiarz

katechezy

minuta

mysl

dla ducha

Modlitwa do Patrona

modlitwaŚwięty Wawrzyńcu, zaufany diakonie papieża św. Sykstusa II i męczenniku rzymski, módl się za nami. Ty umiałeś stać się ziarnem wydającym obfity plon. Poszedłeś za Chrystusem, służąc Kościołowi przy boku papieża. Po uwięzieniu i odejściu do Pana św. Sykstusa II, zachowałeś bardzo trzeźwy osąd sytuacji i pieniądze kościelne, których zarządzanie Tobie powierzono, wszystkie rozdałeś pomiędzy ubogich. Była to dobra lokata i wspaniałe świadectwo, kiedy sądzony wskazałeś tychże ubogich mówiąc: Oto są skarby Kościoła. Wypraszaj nam współczesnym członkom tegoż Kościoła posiadanie takiego konta zysków. Ty nie umiłowałeś tego życia i bogactw, ale wszystko widziałeś w perspektywie życia wiecznego. Żyłeś wezwaniem Chrystusa, idąc za Nim wiernie jak mąż sprawiedliy, który obdarza ubogich. Na koniec umiałeś z godnością oddać ducha Panu, któremu przez całe życie służyłeś. Dziękujemy dobremu Bogu za światło Twojego przykładu. Jak silny musiał być ogień miłości ku Chrystusowi w Tobie, skoro gasił żar ognia naturalnego. Prosimy, wspieraj nas swoim wsawiennictwem w walce z mocami ciemności. Amen.

Licznik

7816765
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W poprzenim tygodniu
W tym miesiącu
W poprzenim miesiącu
Wszystkie
7735
12003
28815
7714123
176827
241535
7816765

Twoje IP: 54.224.197.86
Czas: 2017-10-18 21:56:59