• ogloszenia

    Ogłoszenia

    Tutaj możesz przeczytać ogłoszenia parafialne na najblizszy tydzień.


    czytaj

  • modul kosciol barbary

    Remont

    Dokumentacja związana z kościołem św. Barbary i baszty.


    wejdz wejdz

     

  • kamera

    KAMERA

    Zapraszamy na transmisje live z naszego kościoła.


    zobacz

Tragedia sprzed 68 lat

      Ksiądz Karl Lange urodził się 21 lutego 1870 roku w Wolanach w powiecie kłodzkim, niedaleko Polanicy Zdroju. Ochrzczony został w kościele parafialnym w Szalejowie Górnym, w którym jego rodzice zawarli związek małżeński. Ojcem Karla był Otto Lange urodzony 10 listopada 1843 roku pochodzący z Westfalii, gdzie Jego rodzina posiadała stalownię. Otto z wykształcenia agronom przybył po studiach na Ziemię Kłodzką, gdzie podjął pracę w charakterze zarządcy majątku rolnego. Tu ożeni! sie z córką właściciela gospody i gospodarstwa rolnego Anną Rubartsch, urodzoną 20 maja 1848 roku. Małżeństwo to było mieszane gdyż ojciec Karla był wyznania ewangelickiego. Anna i Otto byli bardzo religijni. Z małżeństwa tego urodziło się dziesięcioro dzieci, z których Karl i Ernst zostali kapłanami. Ze względu na coraz liczniejszą rodzinę państwo Lange przenieśli się do Roszkowa pod Raciborzem, gdzie ojciec znalazł pracę jako starszy inspektor dóbr ziemskich księcia Lichnowskiego.
     Karl Lange rozpoczął naukę gimnazjalną w Raciborzu gdzie zamieszkał na stancji. Gdy rodzina jego przeniosła się do Półwsi kontynuował naukę w Gimnazjum w Opolu. Miał wiele zainteresowań i bardzo dużo czytał, dobrze też pływał i jeździł na łyżwach. Po maturze zdecydował się zostać kapłanem, na co wpływ miała zapewne szczera pobożność rodziców, jak i przykładna pobożność ludu śląskiego.

 


       Studia przygotowawcze do stanu duchownego odbywał we Wrocławiu. Święceń kapłańskich udzielił mu 25 czerwca 1895 roku Kardynał Georg Kopp. Prymicje odbyły się prawdopodobnie w kościele św. Krzyża w Opolu. Pierwszą placówką, na której ksiądz Lange pracował był Mochów Pauliny. Następną zaś Głogówek, skąd powołano go pod koniec stycznia 1902 roku do Gogolina, gdzie dzięki swojej postawie i działalności zyskał opinię doskonałego proboszcza. Tam zapuścił korzenie i ciężko było mu się z tą parafią rozstać. Ale rozłąka była konieczna. W strzeleckiej parafii św. Wawrzyńca, po zgonie ś.p. Radcy Duchownego księdza Maximiliana Ganczarskiego trwał wakat, który przeciągnął się do 22 marca 1926 roku, kiedy to Karl Lange przybył do miasta aby objąć stanowisko proboszcza.
      Dziś trudno opisać szczegółowo całą działalność, tak bardzo zasłużonej osoby jaką był dziekan Karl Lange.     

 

Do największych jego dokonań i zasług zaliczyć jednak należy:
•    budowę nowych ołtarzy w prawej nawie bocznej: Serca Jezusowego z obrazem św. Karola Boromeusza u góry i Ołtarz Różańcowy z obrazem św. Józefa i relikwiami św. Konrada,
•    uzupełnienie organów dodatkowymi piszczałkami,
•    wykonanie instalacji ogrzewającej kościół,
•    malowanie kościoła wykonane w czasie trwania drugiej wojny światowej,
•    budowa baraków z pomieszczeniami do katechizacji dzieci i młodzieży (niedawno zostały rozebrane),
•    otwarcie świetlicy i czytelni.
•    zorganizowanie w parafii i dekanacie pracy „Caritasu",
•    odprawianie mszy świętych wieczornych w niedziele i święta w kościele parafialnym oraz regularnych mszy, dla przebywających na robotach przymusowych, w kościółku św. Barbary,
•    stworzenie podstaw do założenia katolickiego biura ludowego (1927), którego zadaniem było niesienie pomocy mieszkańcom całego powiatu, będącym w trudnej sytuacji życiowej. W większych miejscowościach wyznaczono regularne godziny przyjęć. Sekretarzem biura został, urodzony na Górnym Śląsku, Teodor Fabian,
•    czynne wsparcie budowy osiedli dla robotników w Strzelcach i Zawadzkiem.

      Był opiekunem katolickich grup młodzieżowych (też na wzór skautów). Jak mówi późniejszy żołnierz - spadochroniarz grenadier pancerny Rainer Bonk, który jeszcze w styczniu z nim rozmawiał często w swoich mundurkach (jasnoniebieskie koszule, czarne sztruksowe spodenki i granatowe chustki) rozkładali swoje obozowiska w okolicy a najchętniej na Górze św. Anny.
       Służba liturgiczna czyli ministranci zorganizowana była następująco: każdego dnia służyło 8 ministrantów oraz przełożony, razem 6 grup po 9 ministrantów czyli ogółem 54 osoby. Przedstawiali sobą piękny widok, kiedy wszystkie grupy razem uczestniczyły w uroczystościach Święta Bożego Narodzenia, Wielkanocy czy Bożego Ciała. Na polecenie ks. Proboszcza od 1941 roku otrzymywali też pewną zapłatę.
        Spośród służących ks. Proboszczowi z pomocą wikarych między innymi dwu o nazwisku Jany, najbardziej lubianym przez parafian był ks. Rudolf Gromotka, który przybył do Strzelec po prymicjach 27. 04.1936 r. i pozostał do chwili przeniesienia w parafii św. Andrzeja w Zabrzu w październiku 1939 roku. Powołany do Wehrmachtu zginął niestety na froncie wschodnim 16.01.1942 r. jako sanitariusz, a zarazem kapelan wojskowy.
      Ksiądz proboszcz, dziekan Karl Lange był człowiekiem bardzo dokładnym, ale i wielkodusznym, i tolerancyjnym. Był wśród mieszkańców bardzo lubiany, co jak stwierdza ówczesny ministrant, pan Werner Otzko dało się zauważyć, kiedy miał szczęście towarzyszyć mu podczas odwiedzin kolędowych. Wysłuchał każdego człowieka i natychmiast pomagał jak tylko to było możliwe.
Między innymi pomógł nawet wdowcowi panu O. z Mokrych Łanów, wyznania protestanckiego doprowadzić do przykładnego małżeństwa z katoliczką panią Marią.
       Ksiądz proboszcz niechętnie korzystał z zaproszeń na przyjęcia do prywatnych domów, a to dlatego, żeby biedni, nie mogąc go zaprosić nie czuli się upośledzeni.
         Karl Lange stał się kapłanem najniższych warstw społecznych - robotnikiem wśród ubogich. Chciał pozostać biednym wśród biednych, bo wierzył, że tylko w ten sposób potrafi zachować wiarygodność katolickiego duszpasterza. Osobiste potrzeby ograniczał do minimum. Od nikogo nie oczekiwał więcej, niż sam mógł dać. Był samotnikiem, nawet dla części swoich współpracowników. Jego życie przepełnione było ewangelią, celami i zadaniami jakie z niej wynikały. Znany był ze swej dobroduszności, ambitności i wytrwałości. Aby móc podjąć trafną decyzję, całymi dniami wcześniej się modlił. Ulubionymi miejscami pielgrzymowania strzeleckiego proboszcza były: Altötting w Bawarii, „Czternastu Świętych Wspomożycieli" w Bambergu oraz Góra Świętej Anny i Bardo Śląskie. Był szczególnym czcicielem św. Konrada z Parzham, którego grób znajduje się również w Altötting, a to z powodu jego prostoty, miłość: do biednych i opuszczonych. Swoją łączność z naturą okazywał jako pilny zwolennik terapii Kneippa, własna abstynencja : upodobaniem do wczesnego wstawania.
        Nadszedł rok 1945. Gdy 11 stycznia pociąg na strzeleckim dworcu ostrzelany został ogniem karabinów maszynowych, do rannych z pomocą pierwszy ruszył ks. Lange. Spotkanym po drodze mieszkańcom miasta radził „wzbudźcie żal doskonały". Ciężkie dni i noce od dnia zajęcia Strzelec przez Rosjan (21-24 stycznia) spędził z ludźmi, którzy szukali schronienia w krypcie pod głównym ołtarzem. Podtrzymywał ich na duchu i krzepił wspólną modlitwą. Według relacji jego brata, zamieszczonej w książce o umieraniu śląskich kapłanów, okoliczności zamordowania strzeleckiego proboszcza były następujące: kiedy Rosjanie zbliżali się coraz bardziej do miasta Strzelce Wielkie, dziewczęta schroniły się w krypcie kościoła parafialnego. Mojemu bratu udało się powstrzymać wdzierających się Rosjan. Kiedy jeden z Rosjan chciał wywlec jedną z urodziwych dziewczyn uczepiła się ona mojego brata, błagając, żeby nie pozostawił jej na łasce losu. W jakiś sposób udało się bratu oswobodzić zagrożoną dziewczynę z rąk Rosjan (dziewczynę tę odnaleziono później bardzo okaleczoną na polu, gdzie prawdopodobnie po gwałtownej walce o swoje dziewictwo, zginęła śmiercią męczeńską). Rosjanie byli naturalnie bardzo rozzłoszczeni postawą mojego brata, mówiąc mu przy odejściu - Ty jesteś zgubiony.
         W jednej z następnych nocy na plebanię przyszli Rosjanie - ilu ich było nie jest mi znane - spędzili razem wszystkich mieszkańców do jednego pokoju. Zażądali zegarków, które im też wydano. Ponieważ niektórzy z domowników byli bardzo wystraszeni, mój brat uspakajał ich słowami „Nie miejcie tylko strachu". To również nie podobało się Rosjanom, którzy w sposób czynny go atakowali. Kiedy wszyscy już oddali swoje zegarki, Rosjanie na nowo ich naciskali, żeby oddali jeszcze dalsze. Ponieważ dalszych już nie było, powiedziano mojemu bratu i wikaremu „Ty idziesz z nami". Obaj poszli z Rosjanami na zewnątrz. Wtem przypomniało się wikaremu, że ma jeszcze budzik. Pozwolono mu pójść. Mój brat zawołał za nim, żeby mu jeszcze, był przecież styczeń, przyniósł kożuch. W międzyczasie jednak Rosjanie oddalili się z moim bratem. Niektórym wydawało się, że słyszeli wystrzał. Przypuszczano, że mój brat znowu udał się do krypty, co jednak nie miało miejsca. Następnego dnia - jako datę śmierci podano noc z 24 na 25 stycznia 1945 roku - z rana znaleziono mojego brata nieżywego z boleśnie skurczonym obliczem w kościele. Zdaniem wikarego został zakłuty.
       Jego parafianie byli przepełnieni wielkim bólem, po okrutnym losie swego duszpasterza. Ułożono go w czerwonych szatach liturgicznych w kościele, gdzie pozostał przez osiem dni na widoku publicznym. Uczyniono to całkowicie świadomie, bo zauważono natychmiast, że kiedy Rosjanie ponownie się wdzierali i widzieli ciało leżące w czerwonych szatach, spokojnie i ukradkiem się wynosili. W ten sposób zmarły przez jeszcze osiem dni stanowił ochronę dla przebywających w krypcie dziewcząt. Potem złożono go w grobie, jednak bez trumny. Takiej nie można było dostać, ponieważ Strzelce, jak mnie poinformowano, też zostały całkowicie zniszczone.
         Dzień przed nadejściem Rosjan brat upomniał wiernych żeby wszyscy nie uciekali, że Rosjanie też przecież są ludźmi. Jego grób znajduje się przy kościele parafialnym obok zakrystii. Według wypowiedzi pewnego naocznego świadka, 90 % Strzelec zostało wypalone. Wiele mieszkańców zostało w swoich domach zastrzelonych i wraz z nimi spalonych. Na ulicach leżały trupy, niektórych kobiet w strasznym stanie. Również grupa młodzieży ze Służby Pracy, chłopców szesnasto - siedemnastoletnich, którzy przypadkowo przechodzili i zostali wszyscy rozstrzelani. Tyle brat zamordowanego przez Rosjan strzeleckiego proboszcza.
       Werner Otzko, mieszkaniec Strzelec, w swojej książce opisuje Jako jeszcze jedyny pozostały ministrant naszego kościoła parafialnego, poszedłem rano o godzinie 6:45 przed ogród klasztorny do kościoła. Codziennie o 7:00 proboszcz Lange odprawiał tam mszę świętą. W dniu 25 stycznia 1945 roku zobaczyłem na prawo od zakrystii, ciemną plamkę na śniegu. Kiedy podszedłem bliżej, znalazłem na śniegu zamordowanego proboszcza Lange. W jego sercu tkwił bagnet. Od dwóch dni Rosjanom było wiadomo, że proboszcz ukrywa w krypcie kościoła kobiety i dziewczyny. Przyjmuje się, że proboszcz dlatego musiał umrzeć. Jego grób znajduje się na podanym przeze mnie miejscu.
        Mieszkanka Mokrych Łanów pani Hedwig Pełka do dziś wspomina te dni. Jako młoda dziewczyna, wraz z koleżanką Agnes Zylka widziała zwłoki zamordowanego proboszcza Lange ubrane w strój liturgiczny, leżące przed ołtarzem na czarnej ławce. Obok stała siostra zakonna i podcinała nieżyjącemu duszpasterzowi włosy. Ława była podobna do tej, na jakiej – w każdą Wielką Sobotę - wykładana jest do całowania figura Ukrzyżowanego Chrystusa. W pobliżu stopni ołtarza leżało zrzucone przez Rosjan tabernaculum.
Księdza proboszcza bardzo wszyscy żałowali. Ja również! Pamiętam go, bo przecież on prowadził mnie wraz z całym rocznikiem 1935, w dniu 14 maja 1944 r. do Pierwszej Komunii Świętej. Była to ostatnia uroczystość pierwszokomunijna prowadzona w języku niemieckim w Strzelcach.
        Czerwonoarmiści swoje cele osiągnęli, bo przez rozstrzeliwanie na miejscu poddających się żołnierzy, mordowanie bezbronnej ludności, gwałty, rabunki i wypalenie miasta, zastraszyli, przerazili i sparaliżowali strachem pozostałą miejscową ludność. Szczytem wyrachowania było zadanie śmierci szanowanej i niewinnej osobie duchownej. Niewiele pozostało dowodów z działalności proboszcza dziekana Karla Lange, bowiem uległy one zniszczeniu, ograniczeniom wprowadzonym przez rządy Narodowych Socjalistów i panowanie Komunistów. Pozostał jednak trwały ślad, jakim są przekazane przez niego wartości pogłębionego życia religijnego, na co wpływ miały kazania, nauki i ascetyczne przykładne życie duszpasterza, który za przykładem św. Pawła ofiarował się do końca wszystkim, szczególnie tym najmniejszym i najuboższym. [Karol Mutz, Ks. Karl Lange, w: 100-lecie poświęcenia kościoła p. w. Św. Wawrzyńca w Strzelcach Opolskich, red. T. Smoleń, St. Tubek, s. 19-22, [b. m. r.].

Informacje

informacjeMsze Święte:
Dni powszednie: 6.30, 7:00, 18:00
Niedziela: 6:45 (niemiecka), 7.00 (w szpitalu), 7:45, 9:00 (młodzieżowa), 9:00 (w Księżym Lesie), 10:15 (rodzinna), 11:30 (suma), 15.00 (chrzcielna w każdą pierwszą niedzielę miesiąca), 18:00.

Sakrament Pokuty: w dni powszednie (zasadniczo): 6.30-7.30 i 17.30-18.00; w soboty: od godz. 17.00; w niedziele i uroczystości: w czasie Mszy św. o godz.: 6.45, 7. 45, 11.30 i 18.00.

Kancelaria Parafialna: czynna w poniedziałki, wtorki, czwartki i piatki w godzinach: 8.00-9.30 i 16.00-17.30. Wezwania do chorych, sprawy pogrzebów załatwiamy na bieżąco.

Adoracja w kościele Bożego Ciała: w dni powszednie: 6.30 - 17.15; w niedziele i uroczystości: 7.00 - 16.45.

Konto parafii: PKO BP SA O/Strzelce Opolskie nr 19 1020 3714 0000 4102 0007 8600

 

Menu duchowe

czytania

brewiarz

dla ducha

Modlitwa do Patrona

modlitwaŚwięty Wawrzyńcu, zaufany diakonie papieża św. Sykstusa II i męczenniku rzymski, módl się za nami. Ty umiałeś stać się ziarnem wydającym obfity plon. Poszedłeś za Chrystusem, służąc Kościołowi przy boku papieża. Po uwięzieniu i odejściu do Pana św. Sykstusa II, zachowałeś bardzo trzeźwy osąd sytuacji i pieniądze kościelne, których zarządzanie Tobie powierzono, wszystkie rozdałeś pomiędzy ubogich. Była to dobra lokata i wspaniałe świadectwo, kiedy sądzony wskazałeś tychże ubogich mówiąc: Oto są skarby Kościoła. Wypraszaj nam współczesnym członkom tegoż Kościoła posiadanie takiego konta zysków. Ty nie umiłowałeś tego życia i bogactw, ale wszystko widziałeś w perspektywie życia wiecznego. Żyłeś wezwaniem Chrystusa, idąc za Nim wiernie jak mąż sprawiedliy, który obdarza ubogich. Na koniec umiałeś z godnością oddać ducha Panu, któremu przez całe życie służyłeś. Dziękujemy dobremu Bogu za światło Twojego przykładu. Jak silny musiał być ogień miłości ku Chrystusowi w Tobie, skoro gasił żar ognia naturalnego. Prosimy, wspieraj nas swoim wsawiennictwem w walce z mocami ciemności. Amen.

Licznik

14421572
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W poprzenim tygodniu
W tym miesiącu
W poprzenim miesiącu
Wszystkie
5566
10017
55798
14313701
231387
249293
14421572

Twoje IP: 75.101.220.230
Czas: 2020-09-28 18:13:01